You are currently viewing Kamil Stoch: „To dla mnie bardzo trudne, ale na tę chwilę odległości ani miejsca nie są ważne”
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch: „To dla mnie bardzo trudne, ale na tę chwilę odległości ani miejsca nie są ważne”

Skocznia w Klingenthal jest dla Kamila Stocha dopiero trzecim obiektem tego lata, na którym dane mu jest rywalizować w międzynarodowej stawce. Po kwalifikacjach w Wiśle i pełnym weekendzie w Hinzenbach, dziś na Vogtland Arenie 34-latek plasował się w pierwszej i drugiej dziesiątce stawki. – To dla mnie bardzo trudne, ale na tę chwilę odległości, ani miejsca nie są ważne – mówi.

 

Najpierw były dość obiecujące skoki treningowe. 129 i 128,5 metra dały polskiemu skoczkowi ósmą i czwartą lokatę. Podczas kwalifikacji Stoch oczywiście pewnie wywalczył awans, a 134 metrowa odległość pozwoliła mu na zajęcie czternastej lokaty. – To dla mnie bardzo trudne, ale na tę chwilę odległości ani miejsca nie są ważne. Ważniejsze jest złapanie rytmu, powtarzalności w skokach i łapanie dobrego czucia – mówił nam po trzech piątkowych skokach. Nie oznacza to jednak, że w utytułowanym zawodniku nie tkwi wciąż żyłka rywalizacji. – Nie da się całkowicie wyłączyć z rywalizacji i to jest dobre. Cały czas mam ambicję i chcę być jak najlepszym. Celem nadrzędnym są dobre skoki, a po cichu myślę, aby skakać jak najdalej – dodaje.

W przypadku Stocha, tegoroczny letni sezon jest jednak dość mocno naznaczony przez uraz stawu skokowego. W maju skoczek przeszedł chirurgiczny zabieg wycięcia wyrośli chrzęstno-kostnej w okolicach prawego stawu skokowego. To przez kilka tygodni wykluczyło go z treningów na skoczni. Już w lipcu podopieczny trenera Michala Doležala wygrał kwalifikacje do inauguracji Letniego Grand Prix w Wiśle, jednak wówczas… opuchlizna operowanej stopy ponownie wykluczyła go z rywalizacji. Później był powrót do rehabilitacji i ponowne wracanie do treningowego rytmu, a następnie osiemnaste miejsce w Hinzenbach.

Jak obecnie wygląda sytuacja jednego z liderów polskiej kadry? – Wszystko jest w porządku i mogę potwierdzić w stu procentach, że nic się nie dzieje. Wróciłem do pełnych obciążeń i pełnego zakresu ruchu, nie odczuwam żadnych dolegliwości, a to jest dla mnie bardzo ważne. W dalszym ciągu jestem jednak w dosyć mocnym treningu motorycznym. Nie chodzi o to, że cokolwiek nadrabiam, ale jednak przez różne perypetie straciłem kilka dobrych jednostek treningowych i teraz musze się wzmocnić. Stąd też ciągle mam dosyć duże wahania dyspozycji. W jednym tygodniu skacze mi się super, drugi tydzień jest trochę gorszy. Akurat zeszły tydzień wypadł średni – przyznał.

Przerwy w letnim rytmie treningowym z pewnością nie przyczyniają się do stabilizowania sportowej dyspozycji. Czy w związku z tym kibice powinni się obawiać o formę Stocha przed nadchodzącym zimowym sezonem olimpijskim? – Nie sądzę. Wiadomo, że nie będzie łatwo, bo sezon po pierwsze będzie długi, a po drugie poziom z roku na rok jest coraz wyższy. Natomiast nie sądzę, że to, co się wydarzyło z moim zdrowiem tego lata, miało negatywny wpływ na moją dyspozycję zimą. Kilka jednostek treningowych odpuściłem, ale to nie znaczy, że w ogóle nic nie robiłem. Skupiałem się wtedy na innych rzeczach. Teraz jest dla mnie ważne to, aby wzmocnić całe ciało i zbudować dobrą motorykę, żebym miał z czego czerpać zimą – podkreślił.

Dodajmy, że jako 34-letni zawodnik, będzie on jednym z najstarszych skoczków w cyklu Pucharu Świata. Nie da się ukryć, że wielu fanów ma z pewnością z tyłu głowy pytanie brzmiące: „Jak długo Stoch będzie jeszcze skakał?”. Na ten temat, trzykrotny mistrz olimpijski wypowiedział się niedawno w rozmowie z Super Expressem. – Owszem, noszę na plecach wielki wór presji, bo sporo sukcesów odniosłem, ale trochę się już nauczyłem, jak to traktować. Trzeba mieć i plan B, gdy trzeba pogodzić się z niedosytem. A sezon olimpijski absolutnie nie musi być ostatnim w mojej karierze.

 

korespondencja z Klingenthal, Julia Piątkowska / Super Express

 

Dodaj komentarz