You are currently viewing Koronawirus w słoweńskiej kadrze. Žiga Jelar: „Nie jestem w najlepszej kondycji”
Žiga Jelar (fot. Julia Piątkowska)

Koronawirus w słoweńskiej kadrze. Žiga Jelar: „Nie jestem w najlepszej kondycji”

Niepokojące wieści dotarły ze słoweńskiej kadry skoczków. Okazuje się, że koronawirusem zarażony został Žiga Jelar. 24-latek przekazał tą informację za pośrednictwem mediów społecznościowych. „Obecnie znajduję się w samoizolacji, stosując wszelkie środki i zalecenia” – pisze.

 

Žiga Jelar kilka dni temu poddał się testom w celu sprawdzenia potencjalnej obecności choroby COVID-19. Wynik niestety okazał się pozytywny, a w pewnym momencie stan zdrowia skoczka był na tyle poważny, że musiał udać się do szpitala. „Nie jestem w najlepszej kondycji i szukałem pomocy w szpitalu. Byłem szczerze zaskoczony, że wirus może tak wyglądać u młodego sportowca. Chcę tylko szybkiego powrotu do zdrowia i odzyskania spokoju” – informuje Słoweniec.

Aktualnie podopieczny trenera Roberta Hrgoty znajduje się w domowej izolacji. Do rozpoczęcia zimowego sezonu pozostał mniej niż miesiąc. Inauguracyjne zawody odbędą się w dniach 19-21 listopada w rosyjskim Niżnym Tagile. Trudno wyrokować, czy do tego czasu Słoweniec wróci do pełni sił i zdrowia.

W poprzednim sezonie w męskiej kadrze Słowenii z rywalizacji z powodu koronawirusa na pewien czas zostali wykluczeni bracia Cene i Peter Prevc. „Średni” (pod względem wieku) z braci dowiedział się o zakażeniu podczas testu wykonanego przed wylotem do Lahti (22-24 stycznia). Jak poinformował wtedy Słoweński Związek Narciarski, wirusa SARS-CoV-2 wykryto także u jednego z członków sztabu szkoleniowego, jednak nie podano jego nazwiska. Cene Prevc czuł się dobrze, jednak zgodnie z panującymi wówczas przepisami, musiał udać się na kwarantannę domową. Z kolei najstarszy z braci, Peter, uzyskał pozytywny wynik tydzień po zawodach w Lahti, co uniemożliwiło mu start w kolejnych zawodach rozgrywanych w Willingen (29-31 stycznia). Najbardziej utytułowany w rodzinie skoczek, podobnie jak jego młodszy brat czuł się dobrze w trakcie przechodzenia choroby. Według doniesień słoweńskich mediów, z całej kadry jedynie jego najmłodszy brat Domen miał z nim bliski kontakt. W konsekwencji obaj musieli opuścić zawody na niemieckim obiekcie  Mühlenkopfschanze. Ostatecznie Peter nie wystartował również w Klingenthal, Zakopanem i Rasnovie. Cene powrócił do rywalizacji na konkursy w Rumunii, a Domen z kolei opuścił jedynie start w Willingen.

Koronawirus „wkradł” się do Słoweńskiej kadry także po zawodach Pucharu Kontynentalnego w Klingenthal, który automatycznie wykluczył niektórych zawodników z planowanego przez nich startu w Rasnovie. W Rumunii nie pojawili się Rok Justin,  Lovro Kos oraz Anze Semenič. 

W słoweńskiej kadrze kobiet trener Zoran Zupančič uzyskał pozytywny wynik testu… dwukrotnie. Podczas Mistrzostw Świata w Oberstdorfie 45-letni szkoleniowiec otrzymał niekorzystny wynik rano, w dzień zawodów, co wiązało się z koniecznością znalezienia się na kwarantannie. Słowenki zostały jednak dopuszczone do konkursu, ponieważ u nich wyniki były negatywne. W związku z zaistniałą sytuacją, rolę Zupancica w gnieździe trenerskim przejął jego asystent Anze Lavtizar. Sytuacja powtórzyła się po zawodach w Niżnym Tagile (20-21 marca). Trener nie pokazał się w trakcie zawodów, a zastąpił go ponownie jego asystent. Tym razem zawodniczki jednak musiały udać się na izolację. Tego samego dnia okazało się jednak, że wynik testu był niejednoznaczny. Po powtórzeniu testu, trener Zupančič otrzymał negatywny rezultat. Zawodniczki dostały zielone światło na zwolnienie z izolacji i udanie się do Czajkowskiego na finał turnieju Blue Bird. Wcześniej wśród Słowenek jedynie Ema Klinec uzyskała pozytywny wynik, przez co nie mogła wystartować w inaugurujących sezon zawodach w Ramsau (18 grudnia 2020).

 

Anna Fergisz,
źródło: Instagram / informacja własna

 

Dodaj komentarz