You are currently viewing Tomasz Pilch: „Chcę pozostać w Pucharze Świata, jak już się do niego dostanę”
Tomasz Pilch (fot. Julia Piątkowska)

Tomasz Pilch: „Chcę pozostać w Pucharze Świata, jak już się do niego dostanę”

Kolejne mistrzostwa Polski i po raz kolejny na podium zameldował się w nich Tomasz Pilch. 21-letni skoczek, który jest aktualnym złotym medalistą z dużej skoczni (z grudnia), w czwartek dołożył do tego brązowy krążek z normalnej skoczni wywalczony na igelicie. Ponadto zawodnik kadry narodowej skacząc 106,5 metra wyrównał letni rekord Średniej Krokwi w Zakopanem. – W tym tygodniu miałem troszkę wątpliwości. Dzisiejszy dzień mi to jednak wszystko wynagrodził – komentował.

 

Już podczas kwalifikacji Pilch zasygnalizował, że w czwartek może zakręcić się w czołówce. Wówczas 98,5 metrowa odległość dała mu piąte miejsce. Tym samym pierwszy konkursowy skok na odległość 98 metrów i związana z tym dziesiąta lokata mogła się jawić jako rozczarowanie. W finałowej rundzie 21-latek spisał się jednak znakomicie. 106,5 metrowym skokiem wyrównał rekord obiektu należący do Jana Habdasa (pobity dziś przez Klemensa Murańkę) i dzięki temu awansował aż o siedem pozycji. To Pilchowi dało ostatecznie trzecie miejsce, które podzielił jeszcze wraz z Dawidem Kubackim. – Pierwszy skok nie był do końca zły, był delikatnie spóźniony, nie był czysty. Różnie było też z wiatrem, czasem mocniej zawiało z tyłu… Nie chcę jednak za bardzo mówić o warunkach. Drugi skok był naprawdę bardzo dobry – komentował.

Siostrzeniec Adama Małysza ma za sobą słaby letni sezon i co ciekawe, zupełnie inaczej wyglądało to w poprzednim roku. Wtedy w Letnim Grand Prix odbywającym się w Wiśle wyskakał w klasyfikacji generalnej czwarte miejsce i nawet biorąc pod uwagę pandemiczną absencję wielu skoczków z czołówki, lokata tuż za podium w cyklu najwyższej rangi zasługiwała na uznanie. Do poprzedniej zimy, w której zresztą zdobył tytuł mistrza Polski (w grudniu w Wiśle), Pilch przystępował więc z ogromnymi nadziejami. Skończyło się… jednym punktem w zawodach Pucharu Świata za trzydzieste miejsce w rosyjskim Niżnym Tagile. – Marzenia i nadzieje były, bo całe lato mi się wtedy dobrze skakało i nagle wszystko zgasło – przyznał.

Pewną nadzieję wlały dopiero jedne z ostatnich lutowo-marcowych konkursów Pucharu Kontynentalnego, w których zajął pierwsze (w Brotterode) i trzecie (w Czajkowskim) miejsce. Warto przypomnieć, że swój spory talent Pilch zasygnalizował jeszcze w grudniu 2017 roku, kiedy wygrał dwa „drugoligowe” konkursy w Whistler i Ruce, a później dołożył do tego drugie miejsce w Engelbergu. – Przed tym sezonem chyba całe lato nie trenowałem. A kiedy wróciłem, dawałem z siebie na treningach nawet 200 procent. To faktycznie zaczęło procentować na tyle, że wygrywałem te Puchary Kontynentalne – wspomina. W styczniu 2018 roku nadszedł debiut w Turnieju Czterech Skoczni i debiutancki punkcik w Pucharze Świata w Zakopanem. I już wtedy mówiło się o młodym wiślaninie jako o wielkim talencie.

Czy sezon olimpijski 2021/2022 będzie przełomowy w karierze 21-latka? Z pewnością ten rok jest dla niego prawdziwym rollercoasterem pod względem formy. – Całe lato nie było zbyt fajne. Potem złapałem niespodziewaną kontuzję. Nie wiem co się wydarzyło, bo nagle na treningu przy rozgrzewce zaczęła mnie boleć kostka, spuchła… Nie trenowałem trzy, cztery tygodnie. Wróciłem później na skocznie i… jak nie ja. Zaczęło mi się fajnie skakać i od tamtego czasu jest coraz lepiej. Mam jeszcze rezerwy w locie i będę się starał je wyeliminować – przyznaje. Brąz mistrzostw Polski wywalczony w najmocniejszej krajowej obsadzie wśród medalistów igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata z pewnością doda Pilchowi potrzebnego animuszu. – Będę się pewniej czuł. Te zawody potwierdzają, że skacze mi się coraz lepiej. W tym tygodniu miałem troszkę wątpliwości. Po wejściu na tory lodowe nie mogłem znaleźć pozycji dojazdowej i wkradały mi się błędy na progu. Dzisiejszy dzień mi to jednak wynagrodził – dodaje.

Czy dla skoczka kadry narodowej, który jednak swoje ostatnie międzynarodowe starty notował przede wszystkim w „drugoligowym” Pucharze Kontynentalnym, znajdzie się miejsce w składzie na inaugurację elity w Niżnym Tagile? – Chciałbym tam po pierwsze pojechać. Mam marzenia i cele, które sobie ustaliłem w głowie i chcę do nich dążyć. A później pozostać w tym Pucharze Świata, jak już się do niego dostanę – kwituje. Przypomnijmy, że PŚ rusza już w dniach 19-21 listopada w rosyjskim Niżnym Tagile.

 

Julia Piątkowska, Bartosz Leja,
korespondencja z Zakopanego

 

Dodaj komentarz