You are currently viewing Stoch poza konkursem w Insbrucku. Co dalej? Małysz: „To chyba był decydujący moment”
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Stoch poza konkursem w Insbrucku. Co dalej? Małysz: „To chyba był decydujący moment”

Kryzys w polskiej kadrze nadal trwa. Już na etapie kwalifikacji swój udział w trzecim konkursie Turnieju Czterech Skoczni zakończył  jego trzykrotny triumfator – Kamil Stoch. Najwyżej z podopiecznych Michala Doležala znalazł się Andrzej Stękała, który zakończył zmagania na osiemnastym miejscu. 

 

Niestety po nieudanej niemieckiej części 70. Turnieju Czterech Skoczni w wykonaniu Polaków, kwalifikacje w austriackim Innsbrucku również nie napawają optymizmem przed głównym konkursem. Przez serię kwalifikacyjną w Innsbrucku nie zdołał przebrnąć Kamil Stoch, który skokiem na odległość 114 metrów zakończył rywalizację na 59. pozycji. Skoki treningowe w wykonaniu 34-letniego, mimo krótszych odległości, dawały nieco wyższe lokaty. W pierwszym treningu zawodnik z Zębu był 45. (107,5 m), a w drugim 19. (112,5 m). W obu seriach treningowych Stoch trafiał na jedne z gorszych warunków, jednak nie szukał w tym aspekcie usprawiedliwienia dla swoich prób.

Problem nie jest w warunkach, jest u mnie, w technice. Coś nie gra i nie funkcjonuje. Nie potrafię tego przeanalizować, bo muszę najpierw znaleźć ten problem – ocenił. Tym samym po raz pierwszy od lutego 2016 roku i zawodów Pucharu Świata w fińskim Lahti, trzykrotny mistrz olimpijski nie awansował nawet do konkursu głównego. – Miałem wszystko poukładane, miałem jasny plan na ten dzień. Nic nie działało od pierwszego skoku, pomimo wprowadzania korekt ustalonych z trenerami po każdym skoku. Wydawało mi się, że ten ostatni skok był w porządku. Technicznie leciałem najbardziej równo, takie było moje odczucie – przyznał wyraźnie przygaszony Stoch w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu. Tym samym zaznaczył, że decyzja o dalszym udziale w turnieju zostanie podjęta tuż po rozmowie z trenerami.

Najlepiej w kwalifikacjach wśród Biało-Czerwonych spisał się Andrzej Stękała, który po skoku na 122,5 m znalazł się na 18. miejscu. A jeszcze w seriach treningowych plasował się odpowiednio na 20. (127,0 m) i 62. (108,0 m) miejscu. – Wróciło mi czucie i nareszcie jest jakaś baza i można coś na tym budować. Pozycja najazdowa jest u mnie kluczem. Teraz na spokojnie muszę robić swoje i będzie dobrze. Mimo wszystko jestem jeszcze daleko od tego żeby skakać na poziomie tej piętnastki – ocenił 26-latek. W swojej parze KO trafił na doświadczonego Szwajcara Simona Ammanna.

W konkursie znalazł się również 26. Piotr Żyła (117,0 m), który zmierzy się już w pierwszej parze z Niemcem Constantinem Schmidem. 32. Paweł Wąsek (118,0 m), który będzie rywalizował z Czechem Romanem Koudelką (19. miejsce w kwalifikacjach), 34. Jakub Wolny (119,0 m) powalczy z Norwegiem Danielem Andre Tande (17. w kwalifikacjach), a 36. Dawid Kubacki (115,0 m) ze Słoweńcem Timim Zajcem (15. w kwalifikacjach).

Obecny na miejscu podczas austriackiej części turnieju Adam Małysz, krytycznie ocenił próby dotychczasowego lidera polskiej kadry na Bergisel. – Od początku te skoki były dziwne. Miał trudne warunki w pierwszych dwóch skokach treningowych, a w kwalifikacjach ten skok był po prostu zły. Leciał za nartami, bez prędkości – skomentował. Dyrektor ds. skoków narciarskich w Polskim Związku Narciarskim podkreśla, że największym problemem w dalszym ciągu jest zlokalizowanie przyczyny gorszej dyspozycji. – Gdyby trenerzy wiedzieli co jest nie tak, już dawno zostałoby to poprawione. Tu jest problem – stwierdził. Małysz zaznaczył również, że problem pojawił się już podczas mistrzostw Polski. – Kamil wygrał te mistrzostwa, ale te skoki nie były idealne. Tam była dosyć duża prędkość, która nam zamydliła oczy. Te skoki już wtedy nie były tak dobre jak te w Klingenthal – zauważył były skoczek, wspominając jedyne jak dotąd podium Stocha tej zimy.

Do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia dalszego udziału Stocha w Turnieju Czterech Skoczni. – To chyba był decydujący moment. Wczorajsze rozmowy, które odbyły się z trenerami były optymistyczne. Mówili, że zmienili pozycję Kamila na tyle, że dzisiaj to powinno funkcjonować. Nie zadziałało. W zawodach bardzo ciężko jest coś poprawić, nie ma na to po prostu czasu. Już wcześniej sugerowałem, że Kamilowi potrzebny jest spokojny trening i dobrych parędziesiąt skoków, żeby ustabilizować to, co powinien poprawić i co powinno zacząć funkcjonować – ocenił Małysz.

 

źródło: eurosport.tvn24.pl

 

Dodaj komentarz