You are currently viewing Przełomowy konkurs Kubackiego? Doležal: „Takiego skoku jeszcze w tym sezonie nie oddał”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Przełomowy konkurs Kubackiego? Doležal: „Takiego skoku jeszcze w tym sezonie nie oddał”

O znaczącej poprawie w skokach Biało-Czerwonych z pewnością jeszcze mówić nie można, jednak środowy konkurs w Bischofshofen w wykonaniu podopiecznych Michala Doležala, na tle wcześniejszych pucharowych zawodów, wyglądał nieco lepiej. W serii finałowej znalazło się trzech Polaków, wśród których ponownie najwyżej sklasyfikowany został osiemnasty Piotr Żyła.

 

34-letni skoczek z Ustronia po swoim pierwszym konkursowym skoku nie był jeszcze pewny awansu do finałowej rundy. W swojej parze KO przegrał z Austriakiem Ulrichem Wohlgenanntem. Jednak 130 metrowa odległość i łączna nota 125,6 punktu pozwoliła Piotrowi Żyle na awans do drugiej serii jako „szczęśliwy przegrany” na 23. miejscu. W drugiej serii turniejowy lider polskiej polskiej kadry uzyskał identyczną odległość, jednak próba z niższej belki pozwoliła mu na awans o pięć pozycji i ostatecznie 18. miejsce. Doświadczony skoczek sam przyznał, że nie był w najlepszym nastroju po środowych zmaganiach na skoczni im. Paula Ausserleitnera. – Dlaczego jestem bez humoru? Bo skoki wydawały mi się OK, ale nie leciało. Dlaczego? Bo nie leciało, ale wiem czemu mniej więcej, choć bardziej mniej – skomentował zawile Żyła w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu. – Ogólnie czuję się dobrze. Samopoczucie w porządku. No i coś tam popracowałem nawet jak na mnie – dodał. Przyczynę niestabilności w skokach Żyły zdołał określić trener Michal Doležal. – Piotrowi brakuje trochę aktywności pozycji. To jest detal, który będziemy starali się poprawić – zapowiedział czeski szkoleniowiec. Zawodników czekają jeszcze trzy konkursy w Bischofshofen – jeden w ramach Turnieju Czterech Skoczni, a dwa pozostałe zostaną rozegrane w czasie weekendu bezpośrednio po zakończeniu noworocznej imprezy (8 i 9 stycznia). Jakie nadzieje może wiązać z tymi zawodami Żyła? – Jest to jedna ze skoczni, których nie do końca lubię. Mamy jeszcze cały weekend, więc mam nadzieję, że jeszcze się polubimy – zakończył.

Pucharowe punkty zdobył również Dawid Kubacki, który w swojej parze pokonał faworyta pojedynku, Daniela Andre Tande. W swoim pierwszym skoku uzyskał odległość 128,5 metra, co przy 125,5 metrowej próbie Norwega dało spokojny awans do finału. – Z reguły byłem postawiony na straconej pozycji, ale walczyłem na tyle, na ile umiałem. Skok był wystarczający i cieszę się, że się udało awansować – przyznał Kubacki. Po pierwszej serii skoczek z Szaflar zajmował 25. pozycję, a w finale całkiem solidny skok na 131,5 metra pozwolił na awans o cztery miejsca i ostatecznie 21. lokatę w konkursie. – Dzień był trudny, biorąc pod uwagę warunki i pogodę. Mimo wszystko był to owocny dzień. W konkursie technika była zachowana, trafiałem na progu i wydaje mi się, że zaczyna to coraz lepiej wyglądać – ocenił 31-latek. Mimo coraz lepszych rezultatów, Kubacki zdaje sobie sprawę, że jeszcze daleka droga do powrotu do dobrych skoków. – Trzecia dziesiątka to nie jest szczyt moich ambicji – dodał zwycięzca 68. Turnieju Czterech Skoczni. Postawę Kubackiego pozytywnie ocenił szkoleniowiec Biało-Czerwonych. – Wiadomo, że to nie jest to, na co go stać, ale chyba w końcu sam poczuł, co dokładnie zrobił i miał „czucie”. Takiego skoku jak w drugiej serii, jeszcze w tym sezonie nie oddał – skomentował Czech.

W serii finałowej znalazł się także Jakub Wolny, który podobnie jak Dawid Kubacki trafił na wyżej rozstawionego rywala, Žaka Mogela. 124 metrowa odległość przy zaledwie 101,5 metrowym skoku Słoweńca, pozwoliła na awans do finałowej serii z 29. pozycji. W drugiej serii 26-letni Polak skoczył 125 metrów i ostatecznie zakończył zmagania na 30. miejscu. Dodajmy, że w serii treningowej Wolny znalazł się dopiero na 65. miejscu (85,0 m), a w kwalifikacjach na 37. (123,0 m). – Zacząłem bardzo słabo, skończyłem średnio. Jest jeden punkt, więc lepiej żeby był, niż gdybym go nie miał. Trudno mi znaleźć pozytywy. Za bulą za bardzo rozszerzam narty, tam wpadam i nie nabieram wysokości. Właśnie tu dużo tracę – ocenił.

Poza serią finałową znalazł się 38. Paweł Wąsek, który przegrał w parze ze Szwajcarem Killianem Peierem. Skok na odległość 127,5 metra i nota 115,9 punktu okazała się niewystarczająca by znaleźć się w finałowej serii. Przypomnijmy, że już na etapie kwalifikacji odpadł Andrzej Stękała (112 m / 57. miejsce). Skoczek z Dzianisza może jednak mówić o pechu. W kwalifikacjach do konkursu w Innsbrucku, który ostatecznie został odwołany i przeniesiony do Bischofshofen, zajął najwyższe z Polaków, osiemnaste miejsce. Wtedy też z rywalizacji w 70. Turnieju Czterech Skoczni wycofany został Kamil Stoch.

 

źródło: Eurosport

 

Dodaj komentarz