You are currently viewing Złość Eisenbichlera po Willingen: „Tak samo było w Titisee-Neustadt!”
Markus Eisenbichler (fot. Julia Piątkowska)

Złość Eisenbichlera po Willingen: „Tak samo było w Titisee-Neustadt!”

Markus Eisenbichler nie ukrywa wściekłości po niedzielnym konkursie w Willingen. Jego zdaniem jury konkursu za szybko zapaliło zielone światło przy jego drugiej próbie i został wystawiony na bardzo niekorzystne warunki wietrzne w porównaniu z innymi. Co za g**no! – miał wykrzyczeć rozzłoszczony Niemiec w rozmowie z mediami. 

 

Minionej niedzieli w Willingen Markus Eisenbichler nie zaliczy do udanych. Choć pewnie znalazłoby się dużo więcej niezadowolonych zawodników, którzy mieliby zastrzeżenia do faktu przeprowadzenia rywalizacji w tak niesprzyjających warunkach i sposobu, w jaki zostało to rozegrane. Jednakże to właśnie przedstawicielowi gospodarzy po zejściu z obiektu puściły nerwy i postanowił dosadnie skomentować działanie jury zawodów. Zapytany przez reportera ZDF o to, dlaczego mu nie poszło w drugiej serii, miał odpowiedzieć – Co się stało?! Tylko spójrz na to. Wkurza mnie to. Tak samo było w Titisee-Neustadt. Wczoraj to była moja wina, ale dzisiaj znowu skakałem naprawdę dobrze. Wtedy mnie to po prostu wkurza. Wkurza mnie, że po prostu nie można trochę poczekać! Nie rozumiem tego, bo jest silny wiatr pod narty. Ale nie, potem wysyłają ludzi w dół. Zwłaszcza Daiki Ito oraz ja nie mieliśmy szans przy -10 punktach za wiatr, gdy inni dostawali -25 albo -20. No gratuluję! Co za g**no!

Złości niemieckiego skoczka trudno się dziwić. Sobotnie oraz niedzielne rywalizacje w Hesji odbywały się pod dyktando wyjątkowo trudnych warunków wietrznych i trudno powiedzieć o nich, że były sprawiedliwe. Już konkursy kobiet wyglądały na wyjątkowo wypaczone przez zmieniający się bardzo silny wiatr oraz przez zbyt niskie ustawienie belki, które tylko potęgowało żałość uzyskiwanych odległości. Nieliczne skoczkinie trafiły na sprzyjające warunki, które były w stanie wykorzystać. W niedzielę skokami w okolice 150 metra popisały się Nika Križnar oraz Alexandra Kustova, a na 145 metr poszybowała także Katharina Althaus. Tak jak dzień wcześniej, konkurs zakończono po pierwszej serii. Rywalizacja panów tylko dopełniła przedziwny obrazek, który zafundowała pogoda wraz z organizatorami. Kamil Stoch, Piotr Żyła, Paweł Wąsek i Stefan Hula odpadli już po pierwszej serii, przy czym ten ostatni swoją próbę zakończył nieprzyjemnym upadkiem. Ofiarą warunków padli też Constantin Schmid i Žiga Jelar. W drugiej serii niespodziewanie oglądaliśmy takie postacie, jak Alexandr Bazhenov, Decker Dean czy Giovanni Bresadola. Wielu skoczków, którzy awansowali do drugiej części konkursu, drugie próby miało zaskakująco dużo krótsze, niż oddane w pierwszej serii. Oprócz wspomnianego na początku Eisenbichlera oraz Ito, byli to także Daniel Huber, Peter Prevc, Robin Pedersen czy Kilian Peier.  

Poza 30-latkiem nikt więcej tak dosadnie nie skomentował przebiegu rywalizacji. Stefan Horngacher był dużo bardziej wstrzemięźliwy, choć on sam również dobrze widział przebieg wydarzeń. Konkurs był znów dość burzliwy, ale dzisiejszy występ Karla był bardzo dobry, oddał dobre skoki. Markus także przyzwoicie skakał, choć ten ostatni skok oddał w utrudnionych warunkach. Reszta drużyny dzisiaj nie była tak mocna, muszę to przyznać. Wczoraj skakaliśmy trochę lepiej. Leyhe był jeszcze w porządku, a reszta nie do końca sobie poradziła. Uważam, że możemy dzisiaj być bardzo zadowoleni z drugiego miejsca Geigera – powiedział trener niemieckiej kadry po niedzielnym konkursie. Sam Karl Geiger sprawiał wrażenie raczej usatysfakcjonowanego weekendem, choć też nie omieszkał wspomnieć o trudnych warunkach, którymi usprawiedliwił sobotni występ. Dzisiaj znów był to dla mnie naprawdę fajny konkurs z dwoma dobrymi skokami. Wczoraj byłem jednak dość zdenerwowany, ponieważ skok nie był aż taki zły, ale jest to jednak po prostu sport, który uprawia się na świeżym powietrzu i stąd taki wynik. Dzisiaj oddałem znów dobre skoki, dopilnowałem swoich spraw, a z drugiego miejsca jestem naprawdę zadowolony – mówił po konkursie nowy-stary lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Nadchodzą Igrzyska Olimpijskie, na które kadra Stefana Horngachera udaje się w składzie Karl Geiger, Markus Eisenbichler, Stephan Leyhe, Constantin Schmid oraz Pius Paschke. Na czas pobytu w Chinach trener niemieckich skoczków zamówił… specjalnie wybrane materace, które mają pomóc jego podopiecznym w optymalnej regeneracji. Materace dla zawodników zostały zamówione. To się sprawdziło w ostatnich latach. Szczególnie w krajach azjatyckich, gdzie jest tak, że mają nieco inny wzorzec snu niż my. To może zrobić sporą różnicę, jeśli dobrze wykorzystasz regenerację i sen – tłumaczył decyzję Stefan Horngacher, którego zainteresowanie nowinkami sprzętowymi jest głównym tematem ostatnich paru dni. Jak widać, udziela się to również w dbałości o właściwy wypoczynek jego skoczków.

 

Karol Cześnik,
Źródło: sport1.de / t-online.de

Dodaj komentarz