You are currently viewing Co dalej z polską kadrą kobiet? „Wynik sportowy jest wizytówką zespołu. Myślimy nad przebudową”
Polska kadra kobiet z trenerem Kruczkiem (fot. Anna Karczewska / PZN)

Co dalej z polską kadrą kobiet? „Wynik sportowy jest wizytówką zespołu. Myślimy nad przebudową”

Wyniki polskiej kadry kobiet tej zimy były dalekie od choćby przyzwoitych. Zmiany wydają się być w tej sytuacji nieuniknione. Czy będą to zmiany personalne czy może raczej bardziej systemowe? O przyszłości reprezentacji narodowej rozmawiał z nami sekretarz PZN Jan Winkiel. – Na pewno myślimy nad przebudową kadry. Nie oszukujmy się, wynik sportowy jest wizytówką kadry i zespołu. Nie twierdzę jednak, że tylko i wyłącznie trenerzy Łukasz Kruczek czy Marcin Bachleda są odpowiedzialni za słabe wyniki – mówi.

 

Kolejny trudny sezon Polek. Wina leży pośrodku?

Tylko dwie reprezentantki Polski punktowały w minionym już Pucharze Świata Pań. Gdyby jednak pominąć rywalizację w Willingen, gdzie wystarczyło wystartować i nie dostać dyskwalifikacji, by zdobyć punkty, to tak naprawdę tylko Kinga Rajda była w stanie na przestrzeni całego sezonu choćby kilka razy wskoczyć do drugiej serii. Pochodząca ze Szczyrku skoczkini zapunktowała we wszystkich czterech rywalizacjach wchodzących w turniej Raw Air. Nicole Konderla poza Willingen nie powiększyła swojej zdobyczy ani razu. Obie Polki w klasyfikacji generalnej zajęły miejsca w piątej dziesiątce, a kadrze w Pucharze Narodów przypadło dopiero 11. miejsce. Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie także nie były dla nich choćby przyzwoite.

Jaka przyszłość zatem czeka kadrę kobiet? – Na pewno myślimy nad przebudową kadry. Nie oszukujmy się, wynik sportowy jest wizytówką kadry i zespołu. Finansowe zaplecze było duże i możliwości dziewczyny miały też duże. Osobiście widzę kompleksowość tego problemu. Nie twierdzę, że tylko i wyłącznie ternerzy Łukasz Kruczek czy Marcin Bachleda są indywidualnie odpowiedzialni za słabe wyniki. Koniec końców to jednak oni to brzemię niosą i można powiedzieć, że trochę nie poradzili sobie z dynamiką grupy. To nie znaczy jednak, że są złymi trenerami. Naszym sportowym celem jako Polskiego Związku Narciarskiego nie jest, żeby nasi kadrowicze wygrywali tylko w zawodach LOTOS Cup. To jest jeden z kroków, ale zawodniczka trafiająca do kadry w wieku juniorskim powinna rywalizować o środek międzynarodowej stawki – wyjaśnia w rozmowie z nami Jan Winkiel.

Można zatem przypuszczać, że szykuje się zmiana systemowa w szkoleniu kobiet, aby zyskać na jego efektywności i w przyszłości doczekać się zawodniczek będących w stanie już w młodym wieku zbierać punkty Pucharu Świata. – W wieku seniorskim punkty Pucharu Świata to powinien być cel minimum. Wiadomo, że magiczna różdżka nie sprawi, że nagle wszystko się pozmienia i zawodniczki nagle zaczną wskakiwać na podium. Myślę, że zostało popełnionych dużo błędów z wielu stron, także z naszej strony PZN. Może było trochę za mało kontroli i reżimowości, bo to też jest nasza funkcja – dodaje sekretarz PZN.

W Polskim Związku Narciarskim jak widać zdają sobie sprawę z powagi problemu kobiecych skoków w Polsce i widzą w tym swoją odpowiedzialność za taki stan rzeczy. A taka postawa powinna skutkować konkretnymi działaniami po zakończeniu rozgrywek. Także jasne określenie odpowiedzialności za wyniki w osobach trenera Łukasza Kruczka i jego asystenta Marcina Bachledy jest sygnałem, że taki duet może nie przetrwać do następnego sezonu. Z kadry docierały zresztą informacje, że szkoleniowcy często mieli odmienne zdanie w istotnych kwestiach, a wszak decydującą opinię powinien mieć pierwszy z nich.

 

Słoweńska zmiana czy polska kontynuacja?

Czy zatem oznacza to zmiany? Konkretnych nazwisk na ten moment nie znamy, PZN wstrzymuje się od zasugerowania jakiegokolwiek kandydata. Patrząc na zakończony sezon pań, warto jednak pochylić się nad reprezentacją Słowenii. Drużynowo podopieczne Zorana Zupančiča zdominowały rozgrywki, sięgając po Puchar Narodów. Gwiazdy kadry, Nika Križnar i Urša Bogataj, zajęły odpowiednio drugie i trzecie miejsce w Pucharze Świata. Z igrzysk obie panie przywiozły złoty i brązowy medal w rywalizacji indywidualnej, a także złoty krążek wywalczony w mikście. W Mistrzostwach Świata Juniorów zloty medal zdobyła z kolei 17-lenia Nika Prevc (prowadzona z kolei przez Stane Baloha),  która także potrafiła regularnie punktować w Pucharze Świata. Słoweńskie skoki kobiet stanowią zatem swoisty wzór do naśladowania. Może zatem warto pokusić się o trenera  z ich środowiska, tym bardziej, że Zupančič niespodziewanie tuż po zakończeniu sezonu zrezygnował z prowadzenia swoich dotychczasowych podopiecznych… Czy można to określić jako przypadek?

Jeszcze 3 lata temu po Mistrzostwach Świata w Seefeld można było przeczytać zapowiedzi, że w Pekinie Polki powalczą o medale. Dlatego w miejsce Marcina Bachledy (przesuniętego w rolę asystenta) zatrudniono byłego trenera męskiej kadry Łukasza Kruczka, pod którego okiem dwa olimpijskie złota zdobył Kamil Stoch. – Po szóstym miejscu w mikście w Seefeld wydawało się, że dziewczyny mają „fokus” na pracę i chcą się rozwijać. Myśleliśmy, że podporządkują się Łukaszowi, który wie jak osiągnąć wynik. Pierwszy sezon z Łukaszem pokazał, że ta grupa poszła do góry, ale później wszystko runęło jak domek z kart. Może my powinniśmy wtedy zainterweniować. Łukaszem też są zainteresowane zagraniczne kadry, bo każdy kto go zna, to wie, że jest specjalistą – zdradził nam Jan Winkiel. Wydaje się jednak, że misja Łukasza Kruczka zakończyła się niepowodzeniem. Może jednak doświadczony szkoleniowiec otrzyma szansę na rehabilitację? Sam jeszcze w trakcie trudnego sezonu mówił nam, że chce kontynuować pracę z podopiecznymi, jednak nie był pewny czy wszyscy w drużynie chcą nadal wspólnie pracować…

Dużo można było w ostatnim czasie usłyszeć także o negatywnym wpływie niektórych zawodniczek na atmosferę w kadrze i tworzące się z tego powodu podziały. Pracę trenera pozytywnie ocenia jednak czołowa z jego podopiecznych, Nicole Konderla. 20-latka sugeruje że problem wcale nie leży w osobie trenera. – Dobrze mi się współpracuje z trenerem Łukaszem. U nas jest głębszy problem, to nie kwestia samego trenera. Chodzi o to, żeby wszystkie zawodniczki zrozumiały, że musimy się nauczyć współpracy. Chodzi o to, żeby nauczyć się grać jako team. Drugą sprawą jest to, jaki będzie trener i jak to wszystko będzie personalnie poukładane, ale my jako kadrowiczki musimy dążyć do celu, napędzać się i motywować, tak jak to jest w kadrze mężczyzn. Powinnyśmy rywalizować nie między sobą, a ze światem – tłumaczyła 45. zawodniczka minionego sezonu PŚ Pań, dodając znacząco: – Trenerzy którzy są w sztabie, muszą ze sobą współpracować, bo jeśli niektóre osoby ze sobą nie współpracują, to nic nie będzie działało.

Problem w kadrze pań wydaje się być dużo bardziej złożony, niż wyłącznie osoba samego trenera Kruczka i jego metody. Niewykluczone, że do obecnego stanu rzeczy przyłożyło się wiele stron w mniejszym i większym stopniu. Zima dobiega końca i nadchodzi czas, w którym trzeba poukładać wiele puzzli na nowo, aby całość mogła zostać w ciągu najbliższych lat zostać z dumą zaprezentowana na międzynarodowej arenie. Przed Polskim Związkiem Narciarskim i ewentualnym nowym/starym trenerem stoi wielkie wyzwanie, by Polki były w stanie walczyć o wyższe niż dotychczas lokaty i dokładały dobre skoki podczas rywalizacji drużyn mieszanych.

 

Karol Cześnik, Bartosz Leja,
informacja własna

 

Dodaj komentarz