You are currently viewing Roman Koudelka nie zamierza kończyć kariery. „Nie ma mowy. Skaczę dalej”
Roman Koudelka (fot. Julia Piątkowska)

Roman Koudelka nie zamierza kończyć kariery. „Nie ma mowy. Skaczę dalej”

Po informacji o zakończeniu kariery przez Viktora Poláška, z Czech zaczęły dobiegać zakulisowe wieści dotyczące podobnych przemyśleń ze strony Čestmíra Kožíška oraz Romana Koudelki. Takie postanowienia oznaczałyby, że nasi południowi sąsiedzi praktycznie całkowicie zniknęliby z pucharowej mapy skoków narciarskich. Teraz ostatni i jednocześnie najbardziej doświadczony z tego grona zaprzeczył, że zamierza rozstawać się z koronną dyscypliną sportu.

 

Miniony sezon zimowy z pewnością nie był dla Romana Koudelki sezonem marzeń. Jeszcze latem problemy z kontuzjowanym kolanem pozbawiły go szansy na regularne treningi, co później znalazło odzwierciedlenie zimą. Pomijając poprzedni sezon naznaczony kontuzją (2020/2021) oraz ten debiutancki (2005/2006), pod względem sportowym były to najsłabsze miesiące wieloletniego lidera reprezentacji Czech. W grudniu iskierką nadziei mógł być trzeci stopień podium w zawodach drugoligowego Pucharu Kontynentalnego w Vikersund, jednak w Pucharze Świata nie było już tak kolorowo. W ośmiu konkursach 32-latek zapunktował tylko raz, zajmując 27. miejsce pod koniec stycznia w Titisee-Neustadt. Ponadto aż trzykrotnie nie przebrnął nawet kwalifikacji.

Niewielką osłodę mogła stanowić osiemnasta pozycja wywalczona na normalnej skoczni olimpijskiej w Zhangjiakou. Tuż po olimpijskich zmaganiach Koudelka chciał startować w kolejnych zawodach najwyższej rangi, jednak wciąż czuł doskwierającą pozostałość kontuzji. Wtedy wraz z trenerem kadry Vasją Bajcem zdecydował, że dalsze występy po prostu nie mają sensu. Już po powrocie z Chin doświadczony skoczek skupił się więc wyłącznie na regeneracji i lekkich treningach w słoweńskiej Planicy.

Po bardzo słabym sezonie zaczęły się jednak spekulacje na temat sportowej przyszłości nie najmłodszego czeskiego zawodnika. On sam dość długo nie informował swoich fanów na ten temat. Teraz w rozmowie z portalem Denik.cz zapewnił, że nie zamierza jeszcze kończyć kariery. – Nie ma mowy. Skaczę dalej. Mam pełne wsparcie rodziny. Jeżeli zdrowie będzie mi dopisywać, nie będę miał powodów, aby rezygnować. Nie chciałbym się żegnać mając kontuzję i nie będąc na skoczni, a także wtedy kiedy moje wyniki nie będą optymalne – powiedział.

Jednocześnie pięciokrotny zwycięzca zawodów Pucharu Świata przyznał, że to właśnie zaległości treningowe i kontuzjowane wcześniej kolano były powodem tak niskiej formy w sezonie 2021/2022. – Wierzę, że występy na światowym poziomie są wciąż przede mną. W minionym sezonie miałem deficyt skoków. Wszystko zostało zrobione w ostatniej chwili i nie było zbyt wiele czasu na nic przed olimpiadą. Muszę teraz przejść przez normalny trening, bez kontuzji, i oddać wystarczająco dużo prób treningowych w całkowitym spokoju. Wtedy wszystko powinno być w porządku – wymienia Czech, który już rozpoczął przygotowania do sezonu 2022/2023. – To są bardziej stabilizujące ćwiczenia, które są ważne dla kolana. Dopiero przy większym obciążeniu okaże się, jak ono zareaguje. Jestem jednak optymistą – dodaje.

Mimo, że w zakończonym niedawno sezonie Roman Koudelka zdobył zaledwie cztery pucharowe punkty i w klasyfikacji generalnej cyklu zajął przedostatnie 74. miejsce… i tak okazał się najmocniejszym zawodnikiem swojej reprezentacji. Jego koledzy nie zdołali choćby raz zakwalifikować się do finałowej trzydziestki. Zapewne także z tego powodu sfrustrowany swoimi wynikami karierę zakończył Viktor Polášek. 24-latek, który jeszcze w 2017 roku został mistrzem świata juniorów, postanowił rozstać się ze skokami narciarskimi nie widząc w nich dalszych perspektyw. Mimo tego, jego starszy kolega twierdzi, że Poláška możemy jeszcze zobaczyć na skoczni. – Przebywaliśmy razem bardzo dużo czasu, wiedziałem, że o tym myślał. Mam jednak nadzieję, że to nie było jego ostatnie słowo. Myślę, że gdy Viktor odpocznie i wszystko poukłada w głowie, może za jakiś czas ponownie pojawi się na skoczniach – skwitował skoczek z z Łomnic nad Popelkou.

 

Bartosz Leja,
źródło: Denik.cz

 

Dodaj komentarz