You are currently viewing Kamil Stoch przed LGP: „Nie podawałem ani przez chwilę w wątpliwość metod trenera Thurnbichlera”
Thomas Thurnbichler i Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch przed LGP: „Nie podawałem ani przez chwilę w wątpliwość metod trenera Thurnbichlera”

Kamil Stoch ma przed sobą dwudziesty sezon w narciarskiej elicie. Najbardziej utytułowany polski skoczek narciarski rozpoczął przygotowania do Letniego Grand Prix wiosną, pod okiem nowego szkoleniowca Thomasa Thurnbichlera. Początkowo wydawało się, że współpraca szkoleniowca młodszego od doświadczonego zawodnika może być trudna, jednak póki co wydaje się, że 35-latek w pełni pokłada ufność w metodach szkoleniowych Austriaka.

 

Finał sezonu 2021/2022 nie należał do najprzyjemniejszych zarówno z perspektywy liderów polskiej kadry, jak i kończącego swoją misję sztabu szkoleniowego. W marcu w Planicy z reprezentacją pożegnał się trener Michal Doležal, mimo że murem stanęli za nim Dawid Kubacki, Kamil Stoch i Piotr Żyła. Jak aktualnie do tych wydarzeń odnosi się lider polskiej kadry? – To już jest historia. Dla nas najważniejsze jest to, że sprawa się dosyć szybko wyjaśniła i poznaliśmy nazwisko nowego trenera. Dzięki temu mogliśmy nastawić się na konkretną pracę i wspólnie zaplanować przyszłość – uciął temat.

Wtedy jednak wydawało się, że sportowa przyszłość skoczka z Zębu jest trochę niepewna. Już na początku kwietnia wiadomym było, że Biało-Czerwonych poprowadzi zaledwie 32-letni (wówczas) Thomas Thurnbichler. W hermetycznym środowisku Austriak był mocno chwalony za wyjątkowy szkoleniowy talent, jednak nie brakowało opinii, że jest on zbyt młody, aby tak doświadczeni zawodnicy odnaleźli w nim autorytet.

Po przeprowadzce z Innsbrucka do Krakowa, Thurnbichler miał jednak pozytywnie zaskoczyć polskich skoczków entuzjastycznym i profesjonalnym podejściem do pracy, wprowadzając też nieco nowinek do wiosenno-letnich przygotowań. Sam prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz przyznał w rozmowie z naszym portalem, że Biało-Czerwoni szybko przestali narzekać na problemy z pozycją najazdową, która była ich głównym problemem w poprzednim sezonie. – Nie podawałem ani przez chwilę w wątpliwość metod trenera. To są jego metody szkoleniowe, a moją rolą zawodnika jest wierzyć w to, co robię. I całkowicie w to wierzę. Treningi, które zaczęliśmy mówiły, że wie co robi i wie w jakim kierunku chce podążać i co osiągnąć – podkreślił Stoch podczas konferencji prasowej przed Letnim Grand Prix w Wiśle. – Każda zmiana niesie za sobą dużo nowego. Po części obaw, a po części przekonania, że może być lepiej. Ja mam takie przekonanie. Na pierwszych spotkaniach on-line trener powiedział o swoich celach i założeniach, które chce zrealizować w ciągu lata. Już wtedy wiedziałem, że jest to właściwa osoba – dodał.

Trzykrotny mistrz olimpijski zapytany o to, czy zmiany wprowadzone przez Thurnbichlera dadzą lepsze efekty niż te proponowane w ostatnim sezonie przez Doležala, odparł: – Na tę chwilę nie potrafię tego powiedzieć. To nie jest tak, że Thomas ma totalnie inną wizję, natomiast zawsze każdy trener ma drobne metody, które różnią się od pomysłów poprzedników. I tak jest również w tym przypadku. Czy to wyjdzie na lepsze? Głęboko w to wierzę i mam do tego przekonanie. Na razie trening jest tak intensywny, że i moja forma jest sinusoidalna. To jednak normalnie na tym etapie, że jeden tydzień jest super, a w drugim tygodniu treningów dyspozycja gdzieś się gubi. Chodzi o to, żeby wypracować pewne schematy i później jesienią na nich bazować. Wtedy można zbudować najwięcej pod kątem techniki.

W tym roku Kamil Stoch wystartuje w zawodach LGP w Wiśle już po raz dwunasty. Jedynie w zeszłym roku, ze względu na kontuzje stawu skokowego, musiał odpuścić występ tuż po wygranych kwalifikacjach. Do tej pory skoczek z Zębu na skoczni im. Adama Małysza (HS-134) wywalczył pięć indywidualnych podiów, w tym w 2010 i 2018 roku wygrywał. Mówiąc o tegorocznych celach, tradycyjnie nie chciał jednak deklarować konkretnych wyników. – Na każdych zawodach chcę skakać najlepiej jak potrafię i chcę oddawać najlepsze skoki, na jakie mnie stać – skwitował. Wydaje się jednak, że kluczową informacją jest na ten moment brak problemów zdrowotnych 35-latka, któremu w ostatnich sezonach czasami doskwierał ból stawów skokowych.

Podczas konferencji prasowej Stochowi dopisywał humor, a uśmiech na jego twarzy pojawił się także podczas momentu uściśnięcia dłoni z Adamem Małyszem. Przypomnijmy, że w marcu relacje obu panów wydawały się nie najlepsze. – Nigdy nie czułem urazu, czy antypatii do Kamila. Mam do niego wielki szacunek. Jest mistrzem nad mistrzami pod względem tego, co osiągnął i tego nikt nie zmieni – mówił nam wówczas „Orzeł z Wisły”. W czerwcu okazało się, że rozmów na linii Małysz-Stoch nadal nie było. Teraz wydaje się, że kryzysowa sytuacja pomiędzy dwoma ikonami polskiego sportu została (przynajmniej oficjalnie) zażegnana.

 

Karol Cześnik, Bartosz Leja
informacja własna

 

Dodaj komentarz