You are currently viewing Piotr Żyła po wygranych kwalifikacjach w Wiśle: „Emerytura? Jeszcze chwilę poskaczę”
Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)

Piotr Żyła po wygranych kwalifikacjach w Wiśle: „Emerytura? Jeszcze chwilę poskaczę”

Piotr Żyła wydaje się być jak wino. Mimo 35 lat na karku, polski skoczek wciąż potrafi pokazać młodszym kolegom miejsce w szeregu. Tym razem dokonał tego wygrywając kwalifikacje do inauguracyjnych zawodów Letniego Grand Prix w Wiśle. – Po prostu przyszedłem zrobić tu swoją robotę. Wysyłają mnie na emeryturę? Jeszcze chwilę poskaczę – mówił roześmiany po piątkowych rundach.

 

Tylko w pierwszym treningu na skoczni im. Adama Małysza (HS-134) Żyły zabrakło na samym czele stawki. Wtedy jednak i tak 124 metry dały mu wysoką czwartą pozycję. W drugiej rundzie po skoku na taką samą odległość był pierwszy wspólnie z Dawidem Kubackim. W kwalifikacjach dołożył do tego jeszcze pół metra, co dało mu pewne zwycięstwo. Pod skocznią doświadczony zawodnik wydawał się być bardzo spokojny, pewny siebie i wyluzowany. – Po prostu przyszedłem zrobić tu swoją robotę. Pogoda jest fajna, choć może trochę za ciepło, przygrzało mnie. Teraz trzeba się schłodzić i przygotować, a później walczyć. Weekend przed nami. Oceniłbym ten skok na „dziewiątkę” na dziesięć. Dawno tak dobrze nie skoczyłem. Zdarzały mi się pojedyncze dobre skoki, ale raczej skakałem po prostu stabilnie. Choć już na zgrupowaniu w Kranju i Planicy dobrze mi się skakało – komentował.

Mimo ogromnej rutyny i wyrobionych w tym czasie nawyków, doświadczony skoczek chwali sobie współpracę z nowym trenerem, Thomasem Thurnbichlerem. Zapewnił jednocześnie, że w pełni ufa nowym metodom szkoleniowym młodszego o dwa lata Austriaka. – Pracowało się z Michalem Doležalem, teraz przyszedł Thomas i też się pracuje. Na początku było dużo ciekawych rzeczy, ale teraz przygotowujemy się już zgodnie z typowym planem. Cały czas jest coś do poprawy, każdy z nas ma jakieś swoje elementy. Na pewno fajnie jak są wyniki, ale to jest poparte pracą. Już od czasów Stefana Horngachera pracujemy bardzo dużo. Z Thomasem też się dobrze rozumiemy i jak widać, daje to rezultaty – ocenił. Zapytany o pozycję dojazdową, która często była u niego powodem falującej dyspozycji, odparł: – Zawsze mam jakieś problemy, ale i nad tym cały czas pracujemy. Czasem tu ucieknie, czasem tam… i tak się to kręci (śmiech).

Warto wspomnieć, że Piotr Żyła w zawodach Letniego Grand Prix w Wiśle pięciokrotnie meldował się już na podium. W latach 2014, 2015 i 2018 był drugi, natomiast w 2020 roku dwukrotnie wywalczył trzecią lokatę. Wiele wskazuje na to, że najstarszy z naszych kadrowiczów ma spore szansę na poprawienie tego dorobku. Tym bardziej, że jak sam mówi, nie myśli jeszcze o końcu kariery i mimo przeprowadzki do Ustronia, Wisła nadal kojarzy mu się pozytywnie. – Czuję się tu jak u siebie, mimo, że już tu nie mieszkam. Dalej jestem jednak w wiślańskim klubie, a tą skocznię i miejscowość bardzo lubię. Na emeryturę mnie wysyłają? Jeszcze nie, jeszcze chwilę poskaczę – zapewnił.

Sobota i niedziela upłynie skoczkom pod znakiem międzynarodowej rywalizacji, jednak Żyła nieco wybiegł też w przyszłość i zahaczył o zdecydowanie inną dyscyplinę sportu. – Później mamy urlop. Od pięciu lat planuję siedzieć na miejscu… i nigdy mi się to nie udało. Teraz mam więc cel siedzieć na miejscu i grać w tenisa. Mam nadzieję, że pogoda dopisze.

 

Karol Cześnik, Bartosz Leja,
informacja własna

 

Dodaj komentarz