You are currently viewing Paweł Wąsek pracuje nad stabilizacją odbicia. „Mam więcej czucia i świadomości w locie”
Paweł Wąsek (fot. Julia Piątkowska)

Paweł Wąsek pracuje nad stabilizacją odbicia. „Mam więcej czucia i świadomości w locie”

Paweł Wąsek jest najmłodszym reprezentantem kadry A prowadzonej przez Thomasa Thurnbichlera. 23-latek jest jednocześnie wymieniany na czele stawki, która niebawem ma zastąpić wielkich mistrzów, czyli Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Piotra Żyłę. Podczas zawodów Letniego Grand Prix w Wiśle, młody skoczek dwukrotnie plasował się w czołowej dziesiątce stawki imponując szczególnie w niedzielę. Wtedy zanotował awansował w górę tabeli aż o trzynaście pozycji. Co jest jednak głównym mankamentem w jego skokach?

 

W czasie tego weekendu Paweł Wąsek regularnie kończył zmagania w czołowej dziesiątce stawki. Podczas piątkowych treningów i kwalifikacji skoki na 124,5, 119 oraz 118,5 metra dały mu kolejno dziewiąte, piąte i ósme miejsce. Po pierwszej rundzie sobotniego konkursu wydawało się, że zawodnik z Ustronia włączy się nawet do walki o podium, ponieważ uzyskując 128 metrów był czwarty. W finale było już nieco słabiej (117,5 m), co poskutkowało spadkiem na siódme miejsce. I tak był to jednak drugi w karierze wynik Wąska w zawodach LGP. Wyżej (na czwartej pozycji) był tylko w 2019 roku w japońskiej Hakubie. – W pierwszej serii miałem dużo szczęścia do warunków. Wydaje mi się, że drugi skok był trochę spóźniony, ale poziom był dobry. Skoki zaczynają stabilnie i równo wyglądać. To był fajny konkurs – mówił pod skocznią w Wiśle.

Wysoka lokata pozwoliła 23-latkowi znaleźć się w sześcioosobowej polskiej kadrze na niedzielną rywalizację. Ta nie rozpoczęła się jednak dla niego zbyt dobrze. 115 metrów dawało co prawda awans do finału, jednak oznaczało odległą 23. lokatę. W drugiej rundzie podopieczny austriackiego szkoleniowca odpalił prawdziwą petardę. 131 metrów uzyskane dzięki umiejętnemu wykorzystaniu wiatru pod narty pozwoliło mu awansować na dziesiąte miejsce. Jak się później okazało, był to drugi najlepszy skok całej rundy. Wyższą notę uzyskał w niej tylko bardzo dobrze spisujący się w Beskidach Niemiec Andreas Wellinger. – Niestety w pierwszej serii trochę to odbicie poleciało za bardzo do przodu, nie trafiłem też idealnie na warunki. Przy belce, która jest nisko ustawiona, jeżeli nie ma wysokości, później nie da się tego wyratować. Zabrakło tych metrów w pierwszej serii… W drugiej serii oddałem jednak bardzo fajny skok. Nie mówię że technicznie, ale udało mi się wykorzystać warunki i awansować – komentował.

Wąsek już trzeci sezon z rzędu jest zawodnikiem najmocniejszej grupy w polskiej kadrze narodowej. Dwa poprzednie sezony grupa utworzona z wcześniejszych kadr A i B liczyła jednak kilkanaście osób. Tym razem pod opieką Thomas Thurnbichlera jest wyselekcjonowane grono pięciu zawodników z największym potencjałem i to właśnie na ich barkach powinno spoczywać punktowanie w konkursach najwyższej rangi. Jakie są pierwsze odczucia 23-latka po kilku wiosenno-letnich treningach i pierwszym oficjalnym starcie? – W czasie całego weekendu było jak na pierwszych zawodach, wtedy zawsze jest dużo zamieszania. Kiedy przychodzi czas startowy, trzeba wszystko posprawdzać, jest sporo organizacyjnych rzeczy. To mocno męczy mentalnie. Muszę pracować nad każdym elementem każdy wymaga trochę poprawy. Najważniejsza jest dobra i stabilna pozycja oraz odbicie z progu, żeby było w tym kierunku co trzeba, bo to się przekłada na dużo czynników w locie – podkreśla. Dodaje jednocześnie, że treningi stabilizacyjne, na które Austriak położył mocny nacisk już zaczynają dawać oczekiwane rezultaty. – Mam więcej czucia i świadomości w locie, kontroluję to co odbywa się w powietrzu. Dużo to dało.

Już teraz wiemy, że w kolejnych zawodach Letniego Grand Prix, które odbędą się w dniach 6-7 sierpnia we francuskim Courchevel, nie zobaczymy najmocniejszych kadrowiczów. Podczas gdy oni będą się skupiać na treningach i regeneracji po ciężkich przygotowaniach siłowych, ich miejsce zajmą skoczkowie z grup bazowych (Stefan Hula, Jarosław Krzak i Klemens Murańka). – Spokojnie trzeba dalej robić swoja robotę. Nie ma co też wyciągać wniosków i dmuchać balonika po Wiśle. Fajnie, że tak się udało, to dodaje dużo motywacji, ale teraz trzeba wrócić do treningów – skwitował Wąsek, który do rywalizacji powróci albo w rumuńskim Rasnovie (16-18 września), albo w austriackim Hinzenbach (24-25 września).

 

Bartosz Leja, Karol Cześnik,
informacja własna

 

Dodaj komentarz