You are currently viewing Ponad dziesięć operacji kolana i… co dalej? Trudna sytuacja Thomasa Aasena Markenga. „Potrzebowałem przeszczepu więzadeł krzyżowych”
Thomas Aasen Markeng (fot. Tuija Hankkila)

Ponad dziesięć operacji kolana i… co dalej? Trudna sytuacja Thomasa Aasena Markenga. „Potrzebowałem przeszczepu więzadeł krzyżowych”

Thomas Aasen Markeng podda się ponownemu zabiegowi kolana. Będzie to już kolejna z rzędu operacja młodego Norwega. Sytuacja mistrza świata juniorów z 2019 roku jest naprawdę ciężka, jednak sam zawodnik nie zamierza się poddawać. – Kontynuowanie kariery skoczka wiąże się pewnym z ryzykiem – mówi w wywiadzie z rodzimymi mediami.

 

Upadek w Klinghental, a później krótki powrót na skocznię

Po feralnym upadku w Klinghental, po którym doszło do zerwania więzadeł i uszkodzenia łękotki w kolanie, Thomas Aasen Markeng powrócił do zawodów na szczeblu krajowym, gdzie deklasował rywali. Na początku 2021 roku kilka razy pokazał się również w Pucharze Świata. Comeback mistrza świata juniorów z 2019 roku nie trwał jednak długo, gdyż niedługo potem 22-latek został wycofany z pierwszoligowych zmagań. W lutym, tuż przed konkursami na Wielkiej Krokwi ponownie odezwało się kolano zawodnika. – Ma obrzęk kolana i z myślą o długotrwałym rozwoju, rozważaliśmy taki ruch. Ważne jest, aby w tej chwili nie przeciążać kolana – mówił wtedy Alexander Stöckl.

Kilka miesięcy później, Norweski Związek Narciarski poinformował kibiców o tym, że młody skoczek zmuszony będzie poddać się kolejnej operacji, która całkowicie wykluczy go z udziału w sezonie olimpijskim. Od tego czasu sprawa Markenga nieco ucichła, a jedyną informacją jaką mieliśmy na jego temat, był fakt iż 22-latek znalazł się w strukturach kadrowych kraju Wikingów na zimę 2022/2023. 

Okazuje się, że kolano skoczka nadal nie dawało o sobie zapomnieć, a Thomas Aasen Markeng na własną rękę rozpoczął zbiórkę na kolejną operację. Zabieg miał kosztować w granicach 200 do nawet 250 tysięcy koron norweskich, co w przeliczeniu daje sumę około 90-115 tysięcy złotych. – Na dzień dzisiejszy nie ma środków na pokrycie kosztów mojego leczenia, a w ubezpieczeniu zdrowotnym jest również pewien limit kosztów, które pokrywa. Każdy zabieg u fizjoterapeuty kosztuje mnie około 1000 koron, a mam 2-3 zabiegi tygodniowo – czytamy w opisie zbiórki 22-latka. – Teraz czeka mnie, miejmy nadzieję, że już ostatnia operacja kolana –  informuje Norweg w rozmowie z rodzimymi mediami.

 

Ogromny ból i… przeszczep więzadeł krzyżowych

ThomasAasenMarkeng Wislabelka fotJuliaPiatkowska 300x200 - Ponad dziesięć operacji kolana i... co dalej? Trudna sytuacja Thomasa Aasena Markenga. "Potrzebowałem przeszczepu więzadeł krzyżowych"
Thomas Aasen Markeng (fot. Julia Piątkowska)

Kilkanaście operacji jakie od czasu fatalnego upadku w Klingenthal w 2019 roku przeszedł skoczek to jednak nie wszystko. Thomas Aasen Markeng przyznaje, że ból jaki odczuwa w kontuzjowanym od dłuższego czasu kolanie jest nie do zniesienia, a ścięgna udowe, które zazwyczaj używane są do operacji rekonstrukcji więzadeł krzyżowych były u 22-latka zbyt „zużyte”, aby lekarze mogli się nimi posłużyć. Dlatego jedna z wielu operacji młodego Norwega zakończyła się… przeszczepem więzadeł krzyżowych. – Każdego dnia towarzyszy mi naprawdę dużo bólu, ale nie biorę środków przeciwbólowych. Sytuacja jest całkiem ciężka, a jeśli mowa o codziennych czynnościach to naprawdę nie jest już przyjemnie. Nie mogę się doczekać, aż lekarze zobaczą jak moje mięśnie i nerwy mogą wpływać i jak współpracują z nowym więzadłem, które otrzymałem od dawcy w 2019 roku. Spojrzą i przeanalizują także inne opcje i zobaczą czy mogą mi w jakiś sposób pomóc w uśmierzeniu bólu. Naprawdę mam nadzieję, że to już ostatni raz. Zazwyczaj do operacji [rekonstrukcji więzadła krzyżowego – przyp. red.] lekarze używają ścięgien podkolanowych, ale moje były już zbyt „zużyte”, dlatego więc potrzebowałem przeszczepu i dawcy więzadeł krzyżowych. Mogę powiedzieć, że w moim życiu było już trochę operacji, przez co zdążyłem dobrze poznać szpital w Oslo – mówi Norweg zdradzając kulisy długotrwałej rekonwalescencji.

Thomas Aasen Markeng przy okazji rozmowy z norweskimi mediami przyznaje, że pierwszą operację więzadeł krzyżowych przeszedł w 2015 roku, kiedy to po raz pierwszy zerwał więzadła w kolanie. Powrót do pełnej sprawności również nie należał do najłatwiejszych, ale nie ciągnął się niemal trzy lata. Co motywuje 22-letniego skoczka do ciągłej walki o swoje cele, podczas gdy jego organizm odmawia mu posłuszeństwa? Jak z perspektywy czasu patrzy on także na swój upadek w Klingenthal? – Pierwszy rok w Norges Toppidrettsgymnas (wolne tłumaczenie: norweska szkoła dla najlepszych sportowców – przyp.red.) był dla mnie ciężki, bo zerwałem więzadło krzyżowe. Przeszedłem wtedy swoją pierwszą operację, a później czekała mnie rehabilitacja i trening do kolejnego sezonu. Walczyłem o szybki powrót i miałem bardzo dobry sezon zimowy 2018/2019. Później zostałem także wybrany do składu na Mistrzostwa Świata w Seefeld, co było niezapomnianym przeżyciem. Następnie wiosną dołączyłem do kadry narodowej prowadzonej przez Alexandra Stöckla. Podstawą tego wszystkiego jest niewątpliwie pasja jaką mam do skoków narciarskich. W przeszłości pokazywałem także, że jestem w stanie dogonić światową czołówkę. Zdecydowanie mam do tego odpowiednie umiejętności, ale miewałem sporo pecha. Skoki narciarskie są sportem bardzo marginalnym, gdzie nawet najmniejszy błąd może mieć fatalne konsekwencje. W każdym razie, to co robimy jest bardzo ekstremalne, a kontynuowanie kariery skoczka wiąże się z pewnym ryzykiem, ale ja się nie poddaję. Niełatwo jest też dokładnie stwierdzić dlaczego doszło do mojego upadku w Klingenthal. W moim odczuciu były to niekorzystne warunki, ale niektórzy powiedzą pewnie, że to było coś innego – stwierdza mistrz świata juniorów z Lahti.

Norweg zdradził również, że dostał właśnie termin kolejnej operacji i nie może się już doczekać powrotu do treningów. 22-latek przyznaje, że ciężko jest mu patrzeć na kolegów z kadry, którzy jeżdżą na zawody i zgrupowania, podczas gdy on nadal nie jest w stanie normalnie ćwiczyć. Jakie plany po zabiegu ma więc Markeng? – Nie jestem typem człowieka, który po prostu usiądzie i nic nie będzie robić. Dobrą rzeczą dla mnie było znalezienie sobie zajęcia i pracy, do której chodzę, zwłaszcza, że teraz czuje już taką niecierpliwość w ciele i nie mogę się doczekać powrotu do treningów. W głównej mierze będą to jednak „babcine ćwiczenia” jak to określamy w Toten. Trening z linkami, stanie na desce równoważnej i jazda na rowerku stacjonarnym. Nie jest to może coś zbyt ekscytującego, ale zdecydowanie jest to niezbędne, żeby wzmocnić kolano – zdradza skoczek.

 

MŚ 2025 i IO 2026 celem Norwega. „Wtedy będę gotowy, żeby znowu rywalizować”

ThomasAasenMarkeng Wisla2019lot fot.JuliaPiatkowska 300x200 - Ponad dziesięć operacji kolana i... co dalej? Trudna sytuacja Thomasa Aasena Markenga. "Potrzebowałem przeszczepu więzadeł krzyżowych"
Thomas Aasen Markeng (fot. Julia Piątkowska)

Niekończąca wydawać by się mogło saga z kolanem Thomasa Aasena Markenga to nie tylko ogromne obciążenie dla organizmu, ale także dla psychiki młodego Norwega. Lekarze, którzy prowadzą leczenie 22-latka wiele razy sugerowali mu zakończenie aktywnej kariery zawodniczej. Jak na takie propozycje specjalistów zareagował skoczek? – Lekarze wiele razy pytali się mnie czy rozważałem porzucenie skoków i czy może nie powinienem zacząć robić czegoś innego. Uważają, że noga jest po prostu zepsuta. Ostatnimi czasy lekarze poddali się chyba bardziej niż ja. Myślę, że to jest coś co muszą mi powiedzieć, są zobowiązani do tego, aby poinformować mnie o ryzykach związanych z tym co robię, ale oczywiście ja jestem tego świadomy. Najgorsze co może się stać to to, że już nigdy więcej nie mógłbym skoczyć, ale w tym samym momencie staram się o tym za dużo nie myśleć. Ostatecznie to ja jestem sportowcem i to do mnie należy podjęcie decyzji, a ja wiem, że to jest to do czego dążę. Staram się żeby złe myśli i gorszy nastrój nie wpływały na moje codzienne życie. Próbuję zająć głowę innymi rzeczami – przyznaje członek norweskiej kadry narodowej.

Thomas Aasen Markeng w rozmowie z portalem Oppland Arbeiderblad przyznał, że sezon 2023/2024 również nie jest w jego zasięgu. Mimo tego, młody jeszcze zawodnik stara się mierzyć wysoko i celuje w wielkie imprezy. – Nie mogę doczekać się domowych Mistrzostw Świata w Trondheim w 2025 roku i oczywiście Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo w 2026 roku. Wtedy będę gotowy, żeby znowu rywalizować – zapowiada Norweg.

22-latek zasłynął przede wszystkim z indywidualnego tytuł mistrza świata juniorów wywalczonego w 2019 roku w Lahti. Norweg kilka razy punktował także w Pucharze Świata, a jego życiowym wynikiem ustanowionym w Niżnym Tagile jest wysokie, piąte miejsce. Markeng raz stanął także na podium drużynowych zmagań w pierwszoligowym cyklu, zajmując z kolegami z kadry drugą pozycję podczas inauguracji sezonu 2019/2020 w Wiśle. Młody skoczek wystąpił także w konkursie indywidualnym na normalnej skoczni podczas Mistrzostw Świata w Seefeld w 2019 roku, gdzie uplasował się na dwudziestej pozycji.

 

Weronika Brodowska,
oa.no / spleis.no / Hopplandslaget / localSJresults/ informacja własna

Dodaj komentarz