You are currently viewing Eetu Nousiainen: „Kazali mi startować w Pucharze Świata, a ja nie byłem nawet w stanie zakwalifikować się do zawodów”
Eetu Nousiainen (fot. Julia Piątkowska)

Eetu Nousiainen: „Kazali mi startować w Pucharze Świata, a ja nie byłem nawet w stanie zakwalifikować się do zawodów”

Eetu Nousiainen szerszemu gronu kibiców dał się poznać podczas zawodów Pucharu Świata w lotach, które odbyły się w zeszłym sezonie w Oberstdorfie. Fin w jednym z konkursów na półmetku rywalizacji znajdował się na wysokiej, drugiej pozycji. Ostatecznie spadł jednak na ósmą lokatę, ale występ na Heini-Klopfer-Skiflugschanze i tak zapamięta do końca życia. 25-latek z Kuopio opowiedział nam m.in. o tym jak sam nakręcał błędne koło niekończącej się presji i dlaczego w pewnym momencie kariery czuł niechęć do startów w Pucharze Świata.

 

8H7A6132 300x205 - Eetu Nousiainen: "Kazali mi startować w Pucharze Świata, a ja nie byłem nawet w stanie zakwalifikować się do zawodów"
Eetu Nousiainen nie zdołał się zakwalifikować do sobotnich zawodów PŚ w Wiśle, natomiast w niedzielę zajął 35. lokatę (fot. Julia Piątkowska)

Weronika Brodowska: W Wiśle nie udało ci się zapunktować, ale wiem, że z niektórych skoków, które tam oddałeś byłeś całkiem zadowolony. Jak podsumowałbyś ten weekend?

Eetu Nousiainen: Piątek na skoczni w Wiśle był dla mnie naprawdę ciężki. Dochodziło do mnie mnóstwo presji z wielu różnych kierunków. Wydaje mi się, że już od samego początku sezonu chciałem pokazać po prostu trochę za dużo. I ten weekend można też tak podsumować. Za bardzo chciałem, co przełożyło się na moje wyniki. Miałem też trochę pecha jeśli chodzi o wiatr, ale w piątek byłem pięćdziesiąty pierwszy, więc nie zdołałem się zakwalifikować do sobotnich zawodów. Przykro było nie móc skakać w tym konkursie. Wydaje mi się, że już w niedzielę powróciłem do mojego optymalnego poziomu, zwłaszcza w kwalifikacjach. Ten skok był naprawdę dobry, odzyskałem wtedy odpowiednie czucie. W konkursie z kolei popełniłem mały błąd, który kosztował mnie, myślę, że na pewno z pięć metrów. I to właśnie tych pięciu metrów i kilku punktów zabrakło do tego, żeby móc się znaleźć w drugiej serii. Mimo tego, jestem całkiem zadowolony z tego weekendu, ale oczywiście jest jeszcze wiele do poprawy.

 

Jak podobał ci się pierwszy w historii Puchar Świata rozegrany na igelicie zamiast na śniegu? Do której grupy skoczków – tych, którzy byli na tak, czy do tych, którzy raczej negatywnie ocenili taki pomysł – zaliczałeś się jeszcze przed sezonem kiedy Międzynarodowa Federacja Narciarska zaproponowała to rozwiązanie?

Rzeczywiście przez to, że nie lądowaliśmy na śniegu, tylko na igelicie, to te konkursy, przynajmniej dla mnie, nie do końca wydawały się być zawodami Pucharu Świata. Ale w tym wypadku to było zdecydowanie lepsze rozwiązanie dla Wisły. Śnieg zawsze był tam po prostu słabej jakości, a z jakiś względów w ostatnich latach, za wyjątkiem 2021 roku, bo wtedy inauguracja odbyła się w Niżnym Tagile, to właśnie tam zaczynał się sezon zimowy. Inaczej jest skakać na igelicie niż na śniegu, ale jeśli chodzi o Wisłę to jest to zdecydowanie korzystniejsza opcja. 

 

W zeszły weekend ty i reszta fińskiej kadry oddawaliście pierwsze tej zimy skoki na śniegu w Rovaniemi. Rywalizowaliście też w krajowych zawodach. Jesteście jedną z niewielu nacji, która sprawdziła się na śniegu jeszcze przed treningami w Ruce. Czy daje to wam może jakąś przewagę?

Fajnie było móc znowu poskakać na śniegu. Oczywiście zajmuje to zawsze trochę czasu, aby przyzwyczaić się do tego, że po lądowaniu masz pod nogami biały puch, a nie zielony igelit. Podczas kilku pierwszych prób nie widziałem zbytnio gdzie ląduje i szczerze powrót na śnieg był dla mnie w tym roku całkiem sporą zmianą. W niedzielę oddałem jednak takie trzy próby, z których jestem naprawdę zadowolony. Ostatecznie wystarczyły one na zajęcie trzeciego miejsca w tych krajowych zawodach. Do końca walczyłem o drugie miejsce z Arttim Aigro, ale popełniłem mały błąd, który mi to uniemożliwił. Wydaje mi się, że dobrą rzeczą dla nas były te treningi na śniegu w Rovaniemi, jeszcze przed zawodami w Ruce. Jesteśmy w Ruce już od poniedziałku i miejmy nadzieję, że uda nam się odbyć tutaj kilka „wolnych” sesji jeszcze przed zawodami Pucharu Świata. Nie wiem jednak czy te próby, które oddaliśmy w Rovaniemi dadzą nam jakąkolwiek przewagę na Rukatunturi, bo te dwie skocznie drastycznie się od siebie różnią. Przez to nie testowaliśmy też zbytnio żadnych nowych rozwiązań jeśli chodzi o narty czy kombinezony przed Ruką. Ale przynajmniej mamy już za sobą ten pierwszy kontakt, pierwszą styczność ze śniegiem.

 

Już podczas Letniego Grand Prix w Wiśle powiedziałeś mi, że fiński związek znalazł dla was nowe wsparcie finansowe. Jak ocenisz dotychczasową współpracę z tymże sponsorem?

Trudno mi to ocenić, bo jako zawodnicy nie mamy zbytnio kontaktu i styczności z zarządem tej firmy. Przedstawiciele IDM Energysystems przybyli na nasz dzień medialny, który odbył się kilka tygodni temu. Dobrze było móc ich poznać, wydawali się być bardzo fajnymi ludźmi. Powitaliśmy ich w naszej drużynie.

 

Eetu Nousiainen   SGP Wis a 2022 1 300x200 - Eetu Nousiainen: "Kazali mi startować w Pucharze Świata, a ja nie byłem nawet w stanie zakwalifikować się do zawodów"
Nousiainen pozyskał prywatnego sponsora jakim jest firma Modeo, która wcześniej była głównym sponsorem fińskiej kadry (fot. Joanna Malinowska)

Wiem, że niedawno rozpocząłeś też współpracę z byłym głównym sponsorem fińskiej kadry, czyli firmą Modeo. Czy to ludzie z tej marki odezwali się do ciebie jako pierwsi czy może ty szukałeś prywatnego wsparcia na własną rękę?

Modeo zostało moim prywatnym sponsorem. Po ostatnim sezonie kontrakt pomiędzy nimi a naszym związkiem się skończył, a obie strony zdecydowały się nie przedłużać tej współpracy. Po sezonie olimpijskim sami wyszli do mnie z zapytaniem czy chciałbym może podpisać z nimi umowę. Modeo chciało nadal kontynuować działalność w skokach narciarskich, więc odezwali się akurat do mnie. Pytali mnie czy potrzebuję pomocy, jakiegoś wsparcia finansowego. Oczywiście odpowiedziałem, że tak. Potrzebowałem funduszy, prywatnego sponsora, bo wcześniej nie miałem żadnego. Wielkie dzięki dla nich za to, że wyszli do mnie z taką ofertą. Głównego przedstawiciela Modeo znam od momentu, w którym zaczęli oni współpracę z naszym związkiem w 2018 roku. Tak naprawdę on był jedynym sponsorem, który cały czas pozostawał w kontakcie ze wszystkimi zawodnikami zarówno podczas zimy jak i podczas okresu przygotowawczego. To było dla mnie całkiem naturalne, żeby kontynuować współpracę akurat z tymi ludźmi. 

 

Za tobą także naprawdę solidnie przepracowane lato. Udało ci się punktować we wszystkich zawodach, w których startowałeś. Jak po takim okresie przygotowawczym przejść do sezonu zimowego?

Cały czas staram się ulepszać i niwelować swoje błędy. Lato rzeczywiście było dla mnie bardzo dobre i jak niestety widać po moich wynikach z Wisły nie udało mi się tego przełożyć na Puchar Świata. Mimo tego w Wiśle, moje najlepsze skoki oddałem w seriach ocenianych w niedzielę i były one już na naprawdę dobrym poziomie. W tym sezonie po prostu cały czas będę chciał poprawiać się z każdą próbą, a nie koncentrować się tylko na wynikach. Chcę cieszyć się sportem i skupiać się na przyszłości, na każdym kolejnym skoku. A jak to zakończy się w kwietniu…to zobaczymy już w Planicy.

 

Eetu Nousiainen   SGP Klingenthal 2021 2  300x200 - Eetu Nousiainen: "Kazali mi startować w Pucharze Świata, a ja nie byłem nawet w stanie zakwalifikować się do zawodów"
Nousiainen w jednym z wywiadów z fińskimi mediami powiedział, że nie chciał startować w zawodach Pucharu Świata, bo nie czuł jakby miało to jakikolwiek sens (fot. Joanna Malinowska)

W poprzednim sezonie długi czas balansowałeś pomiędzy Pucharem Świata a Pucharem Kontynentalnym. Wiem też, że w pewnym momencie powiedziałeś, że nie chciałeś w ogóle startować w zmaganiach elity. Jak występy w Pucharze Kontynentalnym wpłynęły na twój rozwój i na ciebie jako na skoczka?

Cały czas balansowałem pomiędzy tymi dwiema rangami zawodów, bo w zeszłym sezonie nadal czułem, że potrzebuję i nadal chciałem po prostu skakać w Pucharze Kontynentalnym. Chciałem zacząć tam też mój sezon. Oczywiście na początku zimy mieliśmy też domowe konkursy w Ruce, więc tam też pojechaliśmy, ale później chciałem powrócić do Pucharu Kontynentalnego, bo nie czułem się gotowy na ważne, duże zawody w Pucharze Świata. Nie ma to sensu, aby jeździć na zmagania elity jeśli nie jesteś w stu procentach na to gotowy. Możesz wziąć udział w tych zawodach, w celach czysto treningowych i po to, aby zobaczyć jak wygląda ta rywalizacja jeszcze przed tym jak twoja forma jest na tyle optymalna, aby móc punktować. Ja robiłem tak przez trzy lata, skakałem w Pucharze Świata, kazali mi tam startować, a wyniki były takie, że nie byłem nawet w stanie zakwalifikować się do zawodów. Znalezienie się w czołowej pięćdziesiątce to był dla mnie swego rodzaju wyczyn. Kiedy pytasz juniorów jaki jest ich cel wynikowy to żaden z nich nie odpowie ci, że rywalizacja o kwalifikowanie się do pięćdziesiątki to coś o czym marzą, bo to nie jest coś co kogokolwiek by satysfakcjonowało. Dlatego ważne, żeby najpierw startować w Pucharze Kontynentalnym, tam się oskakać, nauczyć się współzawodnictwa w konkursach, nauczyć się jak to jest odnosić sukcesy w niższej randze, i dopiero po tym stajesz się gotowy na występy w Pucharze Świata. W zeszłym sezonie właśnie tak to wyglądało w moim przypadku. Sam chciałem skakać w „kontynentalu” i z tego pułapu iść do przodu. A ponieważ tam prezentowałem się całkiem dobrze i w kalendarzu Pucharu Świata czekało nas kilka konkursów drużynowych to chcąc nie chcąc musiałem pojechać na te zawody. Ale również i po drużynówkach i pojedynczych weekendach w zmaganiach elity chciałem znowu wrócić do Pucharu Kontynentalnego, więc dlatego ten sezon był dla mnie trochę taki „rwany”. Chciałem być w pełni gotowy i być w ogóle w stanie rywalizować i walczyć o punkty, a może nawet najlepszą dwudziestkę w Pucharze Świata. W Lahti te wszystkie elementy, te wszystkie puzzle, złożyły się w jedną całość, a reszta sezonu to była dla mnie już tylko czysta radość ze skoków i startów.

 

Czy po tak dobrej końcówce sezonu 2021/2022 nakładasz na siebie dodatkową presję? Czy w jakimkolwiek stopniu wpłynęło to na ciebie i na twoje przygotowania do zimy? Czy przez to może twoje oczekiwania były zbyt duże?

Prawdę mówiąc to jest dokładnie to co się wydarzyło. W lato moje przygotowania szły naprawdę fajnie, dobrze mi się trenowało, oddawałem też w zawodach skoki, które stały na wysokim poziomie. Oczywiście oczekiwałem tego, że w zimę będę w dokładnie takiej samej formie jak podczas końcówki zeszłego sezonu. Ale bądźmy szczerzy. Nie codziennie jestem w stanie być w dyspozycji, która zapewni mi miejsce w najlepszej dziesiątce zawodów. A i tak jakimś cudem, przed Wisłą, sam nakręcałem to błędne koło, nakładałem na siebie tyle presji, że również tam muszę znaleźć się w tej czołowej dziesiątce. To był największy błąd, który popełniłem w piątek. Musiałem nieco spuścić z tonu, wyluzować, uspokoić się i w niedzielę wykonałem swoją robotę. Udało mi się oddać swoje normalne skoki, przez co w kwalifikacjach byłem dwudziesty drugi. Ludzie cały czas mówili o tym, że „To będzie sezon, w którym fińskie skoki wstaną z kolan i znowu znajdą się na szczycie”. To było dla mnie po prostu za dużo. Za dużo presji i oczekiwań. Teraz wiem, że rozpoczęliśmy sezon, nie dało się go zacząć w żaden gorszy sposób niż ten, w którym ja to zrobiłem, więc teraz możemy iść tylko i wyłącznie do przodu. 

 

Eetu Nousiainen   WC Oberstdorf 2022 3  300x200 - Eetu Nousiainen: "Kazali mi startować w Pucharze Świata, a ja nie byłem nawet w stanie zakwalifikować się do zawodów"
Eetu Nousiainen podczas konkursu lotów w Oberstdorfie ustanowił nową życiówkę. Fin zakończył zmagania na 8. miejscu, a na półmetku rywalizacji zajmował 2. lokatę (fot. Joanna Malinowska)

Ostatni sezon w wykonaniu Finów, za wyjątkiem występów Anttiego Aalto na igrzyskach, nie był najlepszy. Po twoim 8. miejscu w zawodach w Oberstdorfie wielu ludzi określało cię jako kolejną, wielką nadzieję drużyny. Te komentarze sprawiły, że czułeś się tak jakbyś na swoich plecach dźwigał całą kadrę? 

Na szczęście nie czułem się tak jakbym to ja utrzymywał fińskie skoki przy życiu i trzymał całą kadrę na swoich barkach, ale po Oberstdorfie rzeczywiście było mnóstwo ekscytacji. Ludzie wysyłali pełno wiadomości, naprawdę dostałem ich bardzo bardzo dużo. Pisali mi: „Zawsze wiedziałem, że ci się uda”, „Od dłuższego czasu widziałem w tobie potencjał, więc teraz po prostu musisz to zrobić”. Wszyscy mnie nagle wspierali, ale tacy po prostu są Finowie. Są bardzo głodni sukcesów. To wszystko było jednak dla mnie dosyć ciężkie. Ale w tamtym momencie miałem naprawdę dobre czucie na skoczni, byłem pewny swoich prób. Po lotach w Oberstdorfie pojechaliśmy na finał sezonu do Planicy. Skakało mi się tam całkiem okej, ale myślałem, że znowu będę w najlepszej dziesiątce zawodów. I nie mówię tutaj o takim myśleniu, że „na pewno się tam znajdę”, tylko miałem to gdzieś z tyłu mojej głowy i skończyłem zawody dopiero na czterdziestym miejscu. Jeden z największych błędów jakie możesz popełnić, to kiedy oczekujesz więcej niż jesteś w stanie w praktyce zrobić. Skupiasz się za bardzo na wyniku niż na progresie, który musisz wykonać. To ważna lekcja, którą wyciągnąłem z tamtego sezonu. Będę starał się to zapamiętać i zobaczymy jak to się rozwinie w przeciągu trwania całej zimy.

 

Ostatnio fińskie media opublikowały informację o tym, że skocznie w Kuopio zostaną poddane renowacji. Wiem, że pochodzisz właśnie z tego miasta, czy wpłynie to w jakikolwiek sposób na twoje treningi? Czy myślisz, że po odnowieniu tego obiektu jest szansa, na to by powrócił on do Kuopio? 

Nie wiem jak ten remont wpłynie na mnie i na moje treningi, nie wiem też kiedy zamierzają dokładnie zamknąć te skocznie. Nie mam jednak wpływu na tą sytuację, więc będę musiał się jakoś do tego dostosować i po prostu robić swoje. Oczywiście, jednym z moich największych marzeń było skakanie na tym obiekcie w Pucharze Świata, bo to w końcu moje rodzinne miasto. Kiedy zaprzestali organizować Puchar Świata w Kuopio powiedziałem sobie, „okej, muszę skakać na tyle dobrze, żeby karuzela Pucharu Świata ponownie tam zagościła”. Mam nadzieję, że tak się też stanie i byłoby to coś niesamowitego jeśli zawody elity powróciłyby na Puijo, ale nie jestem w stanie przewidzieć jak to będzie wyglądać w przyszłości. 

 

Czego oczekujesz więc od siebie tej zimy?

Oczywiście świetnie byłoby uzyskać dobre wyniki podczas mistrzostw świata w Planicy, ale chcę uniknąć zbyt dużego przykładania uwagi do rezultatów. Niemyślenie o wynikach, przynajmniej w moim przypadku w zeszłym sezonie, przyniosło mi moje najlepsze występy. Nie rozmyślałem, że zrobię to czy tamto, albo skończę zawody na jakimś konkretnym miejscu. Chcę się po prostu cieszyć sportem i poprawiać się z każdym kolejnym skokiem. Jest też kilka rzeczy jeśli chodzi o technikę, które wymagają jeszcze pracy. Jeśli uda mi się to naprawić to wiem, że będę na wysokim poziomie. Wykonałem już pracę, a teraz pora na to, żeby zbierać jej efekty i czerpać z tego jak najwięcej radości.

 

rozmawiała Weronika Brodowska

 

Dodaj komentarz