Ma dopiero 16 lat, a na swoim koncie ma już zwycięstwo w konkursie cyklu FIS Cup w Zakopanem, 4. miejsce w debiucie na Mistrzostwach Świata Juniorów w Whistler oraz srebrny medal w drużynie na tejże imprezie. Mowa oczywiście o Kacprze Tomasiaku, który od ubiegłego sezonu wchodzi w skład kadry juniorskiej i zaczyna zachwycać kibiców. W rozmowie z naszym portalem podsumował zakończony sezon i opowiedział o presji oraz stresie w środowisku skoków narciarskich.
Ewa Skrzypiec: Za tobą bardzo udany debiut w kadrze narodowej juniorów. Zwycięstwo w konkursie FIS Cup w Zakopanem, srebro w drużynie na MŚJ i 4. miejsce indywidualnie. Czy rok temu zaczynając swoją przygodę w kadrze spodziewałeś się tak udanego sezonu?

Kacper Tomasiak: Aż takiego to się nie spodziewałem. Sam początek lata nie był równie dobry. Potem, na szczęście, udało się wypracować dobrą technikę i popracować już tylko nad siłą. Te wszystkie rzeczy złożyły się na dobre wyniki.
Jako jedyny z kadrowiczów trenowałeś z trenerem szkolnym. Czy już wtedy na początku przygotowań do sezonu czułeś się na tyle mocny, że jesteś w stanie skakać na bardzo dobrym poziomie?
Na początku sezonu zimowego czułem, że to będzie najlepszy sezon, ale nie spodziewałem się aż tak dobrego.
Wraz z tak dobrymi wynikami sportowymi, w mediach robi się dość głośno na twój temat. Czy miałeś gdzieś z tylu głowy to, że jesteś uważany za jednego z najlepszych juniorów zaraz po Janie Habdasie?
Na samym początku, na Mistrzostwach Świata Juniorów, nie odczuwałem tej presji. Dopiero jak wróciłem z Whistler zacząłem już to bardziej odczuwać, ale było to po najważniejszych zawodach w sezonie, wiec niespecjalnie mi to przeszkadzało.
Wspominasz o stresie i presji, które są nieodłącznymi elementami sportu. Jak ty, jako młody zawodnik, radzisz sobie z tym, szczególnie gdy przychodzi impreza docelowa?
Ogólnie rzecz biorąc, myślę, że dobrze sobie z tym poradziłem na MŚJ. Nie odczuwałem stresu podczas skoku. Dopiero gdy presja już ze mnie zeszła, czułem się strasznie zmęczony.
Wracając do tematu mistrzostw świata juniorów. Następne będą w Planicy, a ty już wiesz „z czym się to je”. Czy masz jakieś oczekiwania w związku z tym?

Na ten moment myślę, że mógłbym celować w podium indywidualne, ale dopiero przed samymi zawodami okaże się na co mnie stać. Jednak ciężko jest myśleć o tym teraz, bo nie wiadomo jaka będzie moja dyspozycja w przyszłości.
Jak mówisz, potrafisz sobie poradzić z presją i stresem. Niestety nie każdy jest w stanie i sięga po pomoc psychologa. Czy kiedykolwiek korzystałeś z takiej pomocy?
Osobiście nie miałem wsparcia psychologa. Uważam, że tego po prostu nigdy nie potrzebowałem. Były takie myśli czasami, żeby zacząć współpracę z fachowcem, ale później przychodziły zawody i wszystko było dobrze.
Cofnijmy się trochę w czasie. Gdybyś mógł porównać swoje skoki przed dołączeniem do kadry z obecnymi? Co się w nich zmieniło?
Największa różnica pewnie jest w locie, w jego technice i w pozycji najazdowej. Natomiast moment odbicia jest dosyć podobny. Jedyna różnica jest taka, że teraz jestem trochę mocniejszy fizycznie niż wcześniej i dlatego te skoki wyglądają lepiej.

Jaka była najważniejsza lekcja, jaką wyciągnąłeś z poprzedniego sezonu?
Myślę, że samo zapoznawanie się z zawodami międzynarodowymi. Wcześniej nie startowałem w takich zawodach, na taką skalę. Na początku trochę podchodziłem do tego tak, że nie wiedziałem co się dzieje, a potem już zacząłem się do tego trochę przyzwyczajać.
Jakie masz oczekiwania, po tak udanej zimie, na nadchodzący sezon?
Jeśli chodzi o technikę, to chciałbym utrzymać ją na tym samym poziomie i może jakieś minimalne błędy poprawić. Jeśli chodzi o wyniki to chciałbym zrobić jak najlepsze jakie będzie się dało i piąć się w górę.
rozmawiała Ewa Skrzypiec