You are currently viewing Stara-nowa nadzieja Czechów? Roman Koudelka o najlepszym wyniku od czterech lat
Roman Koudelka (fot. Julia Piątkowska)

Stara-nowa nadzieja Czechów? Roman Koudelka o najlepszym wyniku od czterech lat

Dokładnie 1411 dni minęły od czasu, gdy Roman Koudelka 22 lutego 2020 roku zajmował 18. miejsce w Râșnovie do momentu, kiedy Czech wreszcie dorównał temu wynikowi 3 stycznia 2024 roku w Innsbrucku. 34-letni zawodnik zszokował narciarski świat, zajmując 17. miejsce w trzecim konkursie 72. Turnieju Czterech Skoczni.

 

Będąc kibicem skoków narciarskich trudno jest przeoczyć fakt, w jak dużej zapaści znajdują się obecnie czeskie skoki narciarskie. Ojczyzna wielkich postaci, takich jak Jiří Raška czy Jakub Janda, nie potrafi nawiązywać do wielkich osiągnięć sprzed lat. Promykiem nadziei dla czeskich fanów skoków okazuje się być jednak weteran światowych skoczni – Roman Koudelka.

Roman Koudelka fotJuliaPiatkowska 300x200 - Stara-nowa nadzieja Czechów? Roman Koudelka o najlepszym wyniku od czterech lat
Roman Koudelka (fot. Julia Piątkowska)

Zdawać się mogło, że mistrz świata juniorów z 2007 roku nie powróci już do występów choćby na miarę sezonu 2019/2020, kiedy to po raz ostatni do tej pory regularnie punktował. W ostatnich trzech sezonach Czech zdobył łącznie jedynie 15 punktów Pucharu Świata. Nic zresztą nie wskazywało na poprawę w obecnym sezonie, wszak na Turniej Czterech Skoczni jechał bez dorobku punktowego. Ten zdobył dopiero dzięki 26. miejscu w Oberstdorfie. Po kolejnym nieudanym występie w Garmisch-Partenkirchen nadszedł czas na pierwszą serię w Innsbrucku, a w niej pojedynek z Halvorem Egnerem Granerudem. Niespodziewanie padł on właśnie łupem Czecha, który dzięki próbie 125,5 metra plasował się po pierwszej serii na sensacyjnej wręcz 13. lokacie.

W pierwszym skoku zaryzykowałem. W treningach mi nie szło, seria próbna była okropna, jedynie wtorkowe kwalifikacje mogłem uznać za udane. Nie miałem nic do stracenia i być może właśnie to zdjęło ze mnie presję. Stwierdziłem, że albo się uda, albo nie. Trochę spóźniłem wybicie, a druga faza lotu była trochę nerwowa, ale koniec końców od dawna nie doświadczyłem czegoś tak pięknego

– przyznaje Koudelka i trudno się nie zgodzić, że takie podejście wyszło skoczkowi na dobre. W drugiej serii 34-latek nie zaatakował jednak jeszcze wyższej pozycji, sam przyznaje zresztą, że do drugiej próby podszedł ze skrajnie odmiennym nastawieniem. Uzyskał w niej 121 metrów i konkurs ukończył na 17. pozycji.

W drugiej serii nie chciałem już ryzykować. Ten skok wykonałem bardziej ostrożnie, żeby nie popełnić wielu błędów i nie spaść o dziesięć czy piętnaście pozycji. Z jednej strony trochę żałuję, z drugiej – 17. miejsce jest piękne

– zdradza pięciokrotny zwycięzca konkursów Pucharu Świata. Czy doświadczony zawodnik ma apetyt na więcej? Nie ukrywa, że tak.

Zdecydowanie można było powalczyć o więcej, ale wierzę, że będzie jeszcze wiele okazji do tego, by trochę zaryzykować i nie skakać zachowawczo.

Czemu nie jutro? Koudelka przebrnął przez dzisiejsze kwalifikacje w Bischofshofen i jako rozstawiony zawodnik skakał będzie w rozpoczynającej konkurs parze. Jego rywalem będzie Włoch Alex Insam, zatem szanse na awans Czecha ocenić można jako całkiem realne. Finał 72. Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen rozpocznie się o godzinie 16:30, a godzinę wcześniej ruszy seria próbna. Relacja tekstowa będzie dostępna na SkokiPolska.pl.

 

Filip Gil,
źródło: czech-ski.com

Dodaj komentarz