You are currently viewing Kamil Stoch po TCS: „Jestem bardzo zawiedziony. Z niczego nie stworzymy fajnych skoków”
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch po TCS: „Jestem bardzo zawiedziony. Z niczego nie stworzymy fajnych skoków”

Kamil Stoch po pierwszej serii konkursowej w Bischofshofen zajmował 15. miejsce i wydawało się, że ma sporą szansę powalczyć o pierwszą w tym sezonie czołową dziesiątkę. Skończyło się na 21. pozycji i sporym rozczarowaniu, także biorący pod uwagę cały 72. Turniej Czterech Skoczni. – Jestem bardzo zawiedziony. Mało jest pozytywnych rzeczy. To turniej do zapomnienia – komentował 36-latek.

 

Stoch rozpoczął turniejowe zmagania od 17. miejsca w Oberstdorfie, co było jego najlepszym startem od początku zimy. Później była 25. lokata w Garmisch-Partenkirchen i 11. miejsce w Innsbrucku, które przyniosło jeszcze większe nadzieje. W Bischofshofen 36-letni reprezentant Polski pewnie awansował do drugiej rundy (129,0 m / 15. miejsce), jednak w finale lądował bliżej (125,5 m) co wiązało się ze spadkiem na 21. pozycję. Tym samym zamiast poprawy i podtrzymania pozytywnego trendu, był kolejny powrót do trzeciej dziesiątki. A to w przypadku trzykrotnego triumfatora Turnieju Czterech Skoczni nie mogło satysfakcjonować.

Jestem bardzo zawiedziony swoją postawą w ostatnim skoku. Był mocno spóźniony na progu. Poniekąd przyćmił mi trochę tą całą pracę, którą do tej pory wykonałem, natomiast czasu już nie cofnę. Trzeba się skoncentrować dalej na konkretnej robocie, puścić w niepamięć i patrzeć do przodu

– przyznał Stoch mocno zrezygnowany po sobotnim konkursie.

Spoglądając na początek sezonu w wykonaniu zawodnika z Zębu, w tym brak kwalifikacji do głównych zawodów w Ruce i dwa konkursy ukończone poza finałową trzydziestką, seria czterech konkursów z punktami mogłaby wydawać się minimalnym pocieszeniem. W przypadku tak utytułowanego zawodnika jest jednak inaczej.

Mało jest pozytywnych rzeczy. Generalnie uważam, że ten turniej był bardzo ciężki dla całej naszej grupy. Dla mnie był mega trudny. Było bardzo dużo pracy, a przychodziło z tego bardzo mało profitów. Kilka skoków było udanych, ale można je policzyć na palcach jednej ręki. Może były trzy skoki, z których jestem zadowolony. Miejsca odległe, a turniej do zapomnienia. Teraz trzeba skupić się na tym, co jest przed nami

– skwitował 72. odsłonę niemiecko-austriackiej imprezy. Przypomnijmy, że Stoch zdobywał Złotego Orła w 65., 66. i 69. edycji TCS w latach 2017, 2018 i 2021. Od początku zimy 2023/2024 reprezentant Polski wydaje się jednak tkwić jeśli nie w kryzysie, do w sporym sportowym dołku.

I choć trener Thomas Thurnbichler próbował już wielu rozwiązań, aby poprawić skoki swojego doświadczonego podopiecznego, to póki co żadne z nich nie dało wyraźnych efektów. Stoch tradycyjnie ma spore problemy aby trafić w próg, co jak wiemy jest konsekwencją niewłaściwej pozycji najazdowej. Poza technicznymi mankamentami, ważna jest także oczywiście atmosfera w polskim zespole, która w ostatnich tygodniach nie wydawała się najlepsza.

Tuż po konkursie Stoch został zapytany przez Tomasza Kalembę z portalu Interia Sport o to, czy austriacki szkoleniowiec Biało-Czerwonych jest w stanie przywrócić swoim podopiecznym radość ze skoków i odpowiednie podejście do dyscypliny sportu, którą przecież kochają. Polski zawodnik nie odpowiedział na pierwszą część pytania i uciął temat:

Ja mam odpowiednie podejście, po prostu staram się robić to co w mojej mocy i krok po kroku realizować założenia.

Teraz przed międzynarodową stawką kolejne zawody Pucharu Świata, które odbędą się na skoczni im. Adama Małysza (K-120 / HS-134) w Wiśle w dniach 13-14 stycznia. Tam też zainaugurowany zostanie POLski Turniej. Później skoczków czekają zmagania w Szczyrku (16-17 stycznia) i Zakopanem (20-21 stycznia). A przecież często to właśnie na polskich obiektach Biało-Czerwoni często podnosili się ze sportowych kryzysów. Jak do tego wyzwania podchodzi Stoch?

Wyzwanie jak każde inne. Postaramy się zrobić co w naszej mocy, ale z niczego i znikąd nie stworzymy super skoków. Reprezentujemy taką, a nie inną dyspozycję i trzeba się z tym pogodzić. Mam nadzieję, że w Polsce kibice poniosą nas odrobinę dalej i będziemy mogli się cieszyć z dobrych skoków razem z nimi

– podsumował.

 

Julia Piątkowska, korespondencja z Bischofshofen,
+ Bartosz Leja

 

Dodaj komentarz