You are currently viewing PŚ Pań Sapporo: Eva Pinkelnig wygrywa absurdalny konkurs na Okurayamie, Anna Twardosz bez punktów
Eva Pinkelnig (fot. Julia Piątkowska)

PŚ Pań Sapporo: Eva Pinkelnig wygrywa absurdalny konkurs na Okurayamie, Anna Twardosz bez punktów

Dzisiejszy konkurs Pucharu Świata kobiet w Sapporo (K-123/HS-137) miał kilka powodów, by go odwołać. Narastająca śnieżyca, nieobecność czołowych zawodniczek globu z racji na braki w sprzęcie. Mimo to zawody rozegrano, a ich zwyciężczynią została po raz kolejny w tym sezonie Eva Pinkelnig. Jedyna Polka na liście, Anna Twardosz, zajęła 36. pozycję.

 

Przed zmaganiami na Okurayamie głośnym tematem były… narty. Wraz z innymi częściami sprzętu, niektórym zawodniczkom nie dotarły one do Sapporo, przez co ich występ w konkursie stał pod dużym znakiem zapytania.

Połowa skoczkiń z czołowej dziesiątki klasyfikacji Pucharu Świata nie ma sprzętu. W tym gronie znajduje się Nika Prevc, liderka cyklu. Dwie drużyny z podium Pucharu Narodów nie będą mogły wystąpić, bo brakuje im rzeczy niezbędnych do wzięcia udziału w zawodach… Jestem załamana i sfrustrowana, bo prawdopodobnie nie poskaczę ani w sobotę, ani w niedzielę 

– deklarowała na Instagramie Alexandria Loutitt. 

Braki w wyposażeniu miały Słowenki: Katra Komar, Ema Klinec, Nika Kriznar i Nika Prevc (liderka PŚ), Kanadyjki: Nicole Maurer, Abigail Strate i Alexandria Loutitt, Rumunki: Delia Anamaria Folea i Daniela Haralambie, oraz reprezentująca Kosowo Sophie Sorschag. Ostatecznie z tego grona w sobotę wystąpiła Sorschag wraz z zawodniczkami pierwszej wymienionej nacji, ale bez Kriznar. Jak poinformowała na swoim Instagramie zdobywyczyni Kryształowej Kuli z sezonu 2020/2021, udało jej się uzyskać tylko buty, gdy wciąż nie posiadała w Sapporo m.in. nart.

Kuriozalny, także przez pogodę i poziom odległościowy konkurs, wygrała Eva Pinkelnig. Austriaczka oddała skoki na odległość 115,5 oraz 119,5 metra. Na drugim miejscu uplasowała się Jenny Rautionaho, dla której jest to pierwsze podium w karierze (115 m / 120 m). Podium uzupełniła Eirin Maria Kvandal (116 m / 121,5 m). Bliskie czołowej trójki były reprezentantki gospodarzy: czwarta Sara Takanashi (112,5 m / 121 m) i piąta Yuki Ito (110 m / 119,5 m).

NikaPrevc TDNgapa2023 fotJuliaPiatkowska 300x200 - PŚ Pań Sapporo: Eva Pinkelnig wygrywa absurdalny konkurs na Okurayamie, Anna Twardosz bez punktów
Nika Prevc (fot. Julia Piątkowska)

Po raz drugi w tym sezonie do czołowej dziesiątki weszła Silje Opseth (6. miejsce, 112 m / 119 m). Na siódmej lokacie zameldowała się dziś Katharina Schmid, co jest jej najlepszym wynikiem tej zimy (112,5 m / 119 m). Top 10 zamknęły ósma Jacqueline Seifriedsberger (111,5 m / 117 m), dziewiąta Ema Klinec (114 m / 115 m) i dziesiąta Nika Prevc, która prowadziła po pierwszej serii konkursowej. W finale została jednak puszczona w innych warunkach, niż reszta stawki, co także wpłynęło na jej końcowy wynik (117 m / 96 m).

Jedyną reprezentantką Polski w dzisiejszych zawodach była Anna Twardosz, które ukończyła je na 36. miejscu (94,5 m). Natalia Słowik nie przebrnęła kwalifikacji – zajęła w nich ostatnią, 52. pozycję (74 m).

Bardzo dużym problemem konkursu stały się silne opady śniegu, które wypaczały rywalizację. Zawodniczki były „przytrzymwane” na torach najazdowych, często lądowały poniżej setnego metra, osiągając znaczące spadki względem swoich pozycji na półmetku, a w takich okolicznościach nie da się stworzyć miłej dla oka rywalizacji. W żadnym skoku nie został przekroczony punkt K Okurayamy umiejscowiony na 123 metrze. Dodając do tego brak możliwości startu w przypadku niektórych zawodniczek, otrzymaliśmy w końcowym rozrachunku wyjątkowo absurdalne zawody. Symboliczny w tym wszystkim staje się upadek Anny Rupprecht, do którego doszło w pierwszej serii konkursowej (97 m).

Kolejny konkurs PŚ kobiet w Sapporo jutro o godzinie 03:00. Poprzedzony zostanie kwalifikacjami zaplanowanymi na 01:45.

WYNIKI PIERWSZEJ SERII>>>

WYNIKI KONKURSU>>>

KLASYFIKACJA GENERALNA PŚ>>>

 

Wiktor Marczuk,
źródło: FIS / instagram.com/alex_loutitt / instagram.com/nika.kriznar

Dodaj komentarz