You are currently viewing Lovro Kos o Wiśle i absencji na początku sezonu: „Dobrze się stało, że opuściłem pierwsze konkursy”
Lovro Kos (fot. Joanna Malinowska / Sport w Obiektywie)

Lovro Kos o Wiśle i absencji na początku sezonu: „Dobrze się stało, że opuściłem pierwsze konkursy”

Lovro Kos wydatnie przyczynił się do objęcia pozycji lidera przez Słowenię w ramach PolSKIego Turnieju. W konkursie duetów był najlepszy w dwóch z trzech serii w swojej grupie i wraz z Anže Laniškiem triumfowali na koniec rywalizacji. W niedzielę natomiast był najlepszym przedstawicielem swojej drużyny, zajmując 4. miejsce w zmaganiach indywidualnych.

 

Weekend w Wiśle z całą pewnością zapisze po stronie udanych Lovro Kos. Słoweniec rozpoczął zmagania w Polsce od wywalczenia 3. miejsca w kwalifikacjach do niedzielnego konkursu indywidualnego. Sobota miała być dla niego jeszcze lepsza.  W rywalizacji duetów Kos w dwóch z trzech serii był najlepszym zawodnikiem swojej grupy, a na dodatek wyrównał rekord skoczni Anže Laniška, który i tak jeszcze podczas tego samego konkursu stracił na ważności. Obaj podopieczni Roberta Hrgoty popisywali się dalekimi i pięknymi stylowo skokami. Co było kluczem do sukcesu słoweńskiego duetu?

LovroKos AnzeLanisek Slowenia PSWisla2024 fotJuliaPiatkowska 300x200 - Lovro Kos o Wiśle i absencji na początku sezonu: "Dobrze się stało, że opuściłem pierwsze konkursy"
Słoweńscy zwycięzcy – Lovro Kos i Anže Lanišek (fot. Julia Piątkowska)

Najważniejszą rzeczą, jaka zadecydowała o naszej wygranej, było zachowanie spokoju. Nie narzuciliśmy sobie nadmiernej presji. Wykonaliśmy swoją robotę na skoczni tak jak należy i dołożenie do tego spokoju było kluczem do zwycięstwa.

– wyjawił Kos. Używając nomenklatury ze sportu żużlowego, można powiedzieć, że 24-latek świetnie sprawdził się w roli „doparowego” dla lidera kadry w osobie Laniška.

W niedzielę Kos utrzymał wysoki poziom prezentowany w poprzednich dniach. Słoweniec w pierwszej serii pofrunął na 127 metrów, zajmując na półmetku 4. lokatę. Na tej pozycji pozostać miał już do końca konkursu. W drugim skoku pofrunął 2,5 metra dalej, lecz nie przyniosło mu to awansu na najniższy stopień podium, bowiem o punkt więcej w swojej drugiej próbie uzyskał będący na 3. miejscu Andreas Wellinger. Niemca i Słoweńca finalnie dzieliło jedynie 1,7 pkt. Po czymś takim można poczuć się rozczarowanym, jednakże drużynowy złoty medalista z Planicy nie traci pozytywnego nastawienia.

Nie byłem rozczarowany brakiem podium. Cieszy mnie tak wysokie miejsce w konkursie. Stabilność formy na wysokim poziomie to podstawa by osiągać dobre wyniki.

– stwierdził po konkursie indywidualnym.

Podczas weekendu w Wiśle wielu zawodników otrzymało pytania na temat wrażeń ze skoków na zmodernizowanej skoczni im. Adama Małysza. Jedni porównywali nowy profil do skoczni mamucich, jak np. Vikersund, a inni, jak Aleksander Zniszczoł, do obiektu w Lake Placid. Anže Lanišek stwierdził w piątek, że skacze się, jakby to była zupełnie inna skocznia, niż w poprzednich latach.

Teraz ma się na niej niższy tor lotu w pierwszej części, ale w drugiej można już popracować nad dobrym skokiem. Jeśli masz dobrą prędkość za bulą i luz w skoku, można daleko odlecieć.

– opowiadał nam współautor sobotniego zwycięstwa. Lovro Kos natomiast w swojej opowieści o wrażeniach ze skoków podziela porównania do skoczni do lotów:

Skocznia po modernizacji jest o wiele lepsza niż wcześniej. Można ją przyrównać do skoczni mamucich. Przez nowy profil jest taką mniejszą wersją obiektu do lotów.

Przypomnijmy, że Lovro Kosa zabrakło w pierwszych czterech konkursach sezonów, rozgrywanych w Ruce i Lillehammer. Trener Robert Hrgota zdecydował się postawić na Žigę Jelara, który ostatecznie zawiódł oczekiwania, zdobywając jedynie 7 punktów podczas dwóch weekendów. Lovro Kos zastąpił go w Klingenthal i z marszu udowodnił szkoleniowcowi, że należy na niego regularnie stawiać. Czwarte miejsce wywalczone w Wiśle jest już czwartą taką lokatą wywalczoną przez niego w tym sezonie. Wcześniej 24-latek był czwarty we wspomnianym wcześniej Klingenthal, a także w Engelbergu, Oberstdorfie oraz Innsbrucku. Czy nie czuje pewnego żalu, że nie postawiono na niego od początku rozgrywek? 

Dobrze się stało, że opuściłem pierwsze konkursy. Dało mi to czas na lepsze przygotowanie się do rozgrywek i dzięki temu notuję występy na tak wysokim poziomie.

– stwierdził po czasie.

Do kolejnego konkursu w ramach PolSKIego Turnieju Słoweńcy będą podchodzić w roli liderów klasyfikacji drużynowej zorganizowanych w Polsce minirozgrywek. Nad drugą Austrią mają zapas w wysokości 51,2 pkt. W klasyfikacji indywidualnej Pucharu Świata Lovro Kos przesunął się na 15. miejsce. 

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez SkokiPolska.pl (@skokipolska)

 

Karol Cześnik
Korespondencja z Wisły

Dodaj komentarz