You are currently viewing Andreas Wellinger: „Ostatnim razem w Szczyrku w jednym z konkursów nie awansowałem do drugiej serii”
Andreas Wellinger (fot. Julia Piątkowska)

Andreas Wellinger: „Ostatnim razem w Szczyrku w jednym z konkursów nie awansowałem do drugiej serii”

Po dwukrotnym wywalczeniu 3. miejsca w Wiśle – w duecie ze Stephanem Leyhe oraz indywidualnie, Andreasa Wellingera czeka powrót na skocznię, z którą nie ma zbyt dobrych wspomnień. Kiedy ostatnim razem Niemiec rywalizował w Szczyrku, nie udało mu się awansować do drugiej serii zawodów rangi FIS Cup. Było to niedługo po powrocie na arenę międzynarodową po wyleczeniu poważnych urazów.

 

Andreas Wellinger i 3. miejsce – nierozerwalna więź podczas konkursów rozgrywanych w miniony weekend w Wiśle. Sobotni konkurs duetów para Wellinger – Leyhe zakończyła właśnie na najniższym stopniu podium, choć niewiele brakowało, by udało się wywalczyć 2. lokatę. Trudno nie odnieść wrażenia, że gdyby nie nieudany skok z trzeciej serii (112,5 m) drugiego z wymienionych Niemców, to finalnie uplasowaliby się za plecami Słoweńców. Do Austriaków stracili bowiem zaledwie 2 punkty. Mistrz olimpijski z 2018 roku natomiast w drugiej serii wprawił widzów na trybunach w zdumienie, frunąc na odległość 144,5 m. Tym samym ustanowił nowy rekord zmodernizowanej niedawno skoczni im. Adama Małysza. Jednakże wobec słabszej postawy kolegi z pary na sam koniec rywalizacji, taki wyczyn to było za mało na wyższą lokatę.

W niedzielę Wellinger zameldował się na 3. pozycji już w pierwszej serii po skoku na 131 metrów. W drugiej serii nie zbliżył się do własnego rekordu z dnia poprzedniego i uzyskał 128,5 metra, co wobec jednocześnie dłuższych skoków Krafta i Kobayashiego nie pozwoliło na walkę o lepszą pozycję. Do drugiego Austriaka finalnie stracił niewiele, bowiem 1,8 pkt. Po piętach deptał mu jeszcze Lovro Kos, jednakże Słoweniec w drugim, mimo że dłuższym od Niemca skoku, miał więcej punktów odjętych za korzystny wiatr. Ostatecznie obu skoczków dzieliło jedynie 1,7 pkt.

Andreas Wellinger 2 fotJuliaPiatkowska 300x200 - Andreas Wellinger: "Ostatnim razem w Szczyrku w jednym z konkursów nie awansowałem do drugiej serii"
Andreas Wellinger (fot. Julia Piątkowska)

Jestem zadowolony po dzisiejszym konkursie, to ogólnie dobry weekend dla nas. Konkurs nie był łatwy, ale skakałem na wysokim poziomie, wykonałem dobrą robotę.

– podsumował Wellinger podczas konferencji prasowej.

Moc atrakcji zapewnił przede wszystkim samym skoczkom wiatr szalejący na zeskoku skoczni w Wiśle-Malince. Obserwując wstążki zawieszone po bokach można było momentami odnieść wrażenie, że wręcz „kręci” we wszystkich możliwych kierunkach. Na początku zawodów wiał jednak w głównej mierze w plecy i dopiero z czasem kierunek zaczął się zmieniać w korzystniejszą dla zawodników stronę. Patrząc na protokół z niedzielnego konkursu można zauważyć, że Niemiec w pierwszej serii skakał w wyraźnie lepszych warunkach od wielu rywali. W drugiej części zmagań warunki nie sprawiały już tak wielkiego kłopotu, pozwalając na płynne przeprowadzenie serii.

Wiatr się zmieniał na przestrzeni konkursu. Najpierw wiał w plecy, a potem odwrócił się i mieliśmy go od przodu. To na pewno nie był łatwy dzień dla jury kierującego zawodami. Dla zawodników także, bo tylko absolutnie topowe skoki mogły dać zwycięstwo.

– zauważył Wellinger. Dużo mniej szczęścia do warunków miał Halvor Egner Granerud, który zakończył rywalizację na pierwszej serii. Norweg po swoim skoku wyraził rozczarowanie tym, w jakich warunkach przyszło mu skakać, a także stwierdził, że „to trudny dzień, by być Borkiem Sedlakiem”.

W najbliższym czasie zmagania w ramach Pucharu Świata i PolSKIego Turnieju przeniosą się do Szczyrku. Andreasowi Wellingerowi może się to miejsce nie kojarzyć  najlepiej, bowiem po wyleczeniu urazów i powrocie do rywalizacji międzynarodowej w sezonie 2020/2021 został odesłany z powodu słabych wyników najpierw z Pucharu Świata do Pucharu Kontynentalnego, a następnie jeszcze niżej, do zawodów rangi FIS Cup. Wtedy przyszło mu wystartować właśnie na skoczni Skalite, gdzie najpierw zajął 28. miejsce, a następnie nie wszedł do drugiej serii. Po tych występach więcej tamtej zimy nie wystartował. Jak zatem zapatruje się nadchodzącą rywalizację?

Kiedy byłem ostatnim razem w Szczyrku, skakałem w zawodach rangi FIS Cup i w jednym z konkursów nie awansowałem do drugiej serii. Od tego czasu tam nie skakałem. Jest to zatem nowe wyzwanie dla mnie i czekam teraz na nie.

Po weekendzie w Wiśle Wellinger pozostaje drugim zawodnikiem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Do liderującego Stefana Krafta traci 232 punkty, zatem kwestia walki o Kryształową Kulę pozostaje sprawą otwartą. Za jego plecami czyha jednak Ryoyu Kobayashi, któremu do Niemca brakuje jedynie 66 punktów. Tym samym podopieczny Stefana Horngachera nie może czuć się niezagrożony potencjalną utratą pozycji wicelidera.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Andreas Wellinger (@andreaswellinger)

 

Karol Cześnik
Korespondencja z Wisły

Dodaj komentarz