You are currently viewing Aleksander Zniszczoł po powrocie do czołowej dziesiątki: „Wszystko wróciło na swoje miejsce”
Aleksander Zniszczoł (fot. Julia Piątkowska)

Aleksander Zniszczoł po powrocie do czołowej dziesiątki: „Wszystko wróciło na swoje miejsce”

W niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Oslo przełamanie zanotował Aleksander Zniszczoł, który powrócił do czołowej konkursowej dziesiątki. Co ciekawe, były to pierwsze zdobycze punktowe skoczka z Wisły na norweskim wzgórzu Holmenkollen w karierze. Jak sam podkreślił, mimo problemów z wyczuciem progu udało mu się zanotować dobry rezultat. – Dobrze, że wszystko wróciło na swoje miejsce – zaznaczył.

 

Po sobotniej wpadce, którym było dla Zniszczoła 41. miejsce, w niedzielę 30-latek powrócił do serii finałowej. Już piąte miejsce w prologu (132,5 metra) zasygnalizowało, że może to być udany dzień dla reprezentanta Polski. W pierwszej rundzie konkursowej skok na odległość 126 metrów dał mu szesnastą pozycję. W finale podopieczny trenera Thomasa Thurnbichlera lądował wprawdzie bliżej (124,0 m), jednak w związku z tym, że jako jedyny startował przy wietrze w plecy, mógł liczyć na bonifikatę punktową. Ostatecznie Zniszczoł awansował o sześć pozycji i po raz siódmy tej zimy zameldował się w czołowej dziesiątce stawki.

Odczarowane. Dobrze, że wszystko wróciło na swoje miejsce. To były dużo lepsze skoki, lepiej czułem się w pozycji najazdowej. Kwalifikacyjny skok był bardzo fajny, choć później miałem troszeczkę problem z timingiem na progu. Pierwszy skok był za późno, może po prostu za dużo chciałem, a drugi był za wcześnie. Z takimi skokami dziesiąte miejsce przyjmuję na klatę

– przyznał Zniszczoł, dla którego były to pierwsze pucharowe punkty zdobyte w Oslo. Dodajmy, że w poprzednich latach (2012, 2020 i 2023) trzykrotnie nie zdołał na Holmenkollbakken (K-120 / HS-134) przebrnąć kwalifikacji, a raz zajął 31. miejsce.

Myślałem o tym, może nie intensywnie, ale miałem z tyłu głowy to, że jeszcze nie zdobyłem tu punktów i to skocznia za którą nie przepadam. Jest to najdziwniejsza skocznia w Pucharze Świata. Jeszcze w sobotę kwalifikacje dały światełko w tunelu [20. miejsce – przyp. red.], ale w sobotę nie było szczęścia. Wiedziałem jednak, że to nie był mój błąd, natura mi nie sprzyjała. Oczywiście była złość, ale szybko przeszła, bo to jest rzecz na którą nie mam wpływu. Dzisiaj po prostu robiłem swoje

– podkreślił zawodnik, który w piątek świętował swoje 30. urodziny.

Teraz skoczków rywalizujących zarówno w Pucharze Świata, jak i turnieju Raw Air, czeka rywalizacja w norweskim Trondheim. Tam areną zmagań będą dwa obiekty kompleksu Granåsen – normalny (K-94 / HS-105) oraz duży (K-124 / HS-138). Dodajmy, że w latach 2021-2023 obiekty te zostały przebudowane pod kątem Mistrzostw Świata w 2025 roku i przez kilka lat żadne zawody nie gościły w Trondheim. Choć jeszcze w 2020 roku na „starej” dużej skoczni Zniszczoł zajął tam w kwalifikacjach solidne dziewiętnaste miejsce (konkurs nie odbył się z powodu wcześniejszego zakończenia spowodowanego pandemią koronawirusa). Ponadto w 2011 roku wiślanin dwukrotnie stawał tam na podium zawodów Letniego Pucharu Kontynentalnego, zajmując pierwsze i drugie miejsce.

Jestem bardzo ciekawy, bo stare Trondheim bardzo lubiłem, mam stamtąd dobre wspomnienia. Jadę tam z ciekawością i pozytywnym nastawieniem. Trzeba się szybko przyzwyczaić, bo tych skoków jest mało. Zmieniamy skocznię na mniejszą, potem przechodzimy na większą. Dobrze, że tak, a nie w drugą stronę. Trzeba konsekwentnie robić swoje

– zaznaczył. Warto wspomnieć, że aktualnie Zniszczoł zajmuje w klasyfikacji generalnej turnieju Raw Air 25. miejsce z dorobkiem 585,2 punktu. Jego strata choćby do czołowej dziesiątki jest spora i wynosi 125 punktów. Jest to oczywiście spowodowane brakiem finałowej próby w sobotnim konkursie w Oslo. Jak do tego faktu odnosi się sam zainteresowany?

To nic nie zmienia, ale żeby osiągnąć jakiś cel w turnieju będę miał bardzo ciężko. Brakuje mi jednego skoku

– skwitował.

Już we wtorek o godz. 16:00 wystartuje pucharowy i turniejowy konkurs na normalnej skoczni w Trondheim. Obok Zniszczoła, pojawią się w nim jeszcze czterech reprezentanci Polski – Piotr Żyła, Maciej Kot, Kamil Stoch i Dawid Kubacki. Transmisję obejrzycie w TVN, Eurosporcie 1 oraz na platformie Player. Tekstowa relacja LIVE będzie dostępna na SkokiPolska.pl.

 

 

źródło: materiały prasowe PZN

 

Dodaj komentarz