You are currently viewing Rozgoryczenie trenera Słowenek i kibiców! „Gratuluję Nice Prevc wygranej, z której okradło ją jury”
Eirin Maria Kvandal (fot. Joanna Malinowska / Sport w Obiektywie)

Rozgoryczenie trenera Słowenek i kibiców! „Gratuluję Nice Prevc wygranej, z której okradło ją jury”

O początku rywalizacji pań w ramach turnieju Raw Air w najbliższym czasie nie będzie się mówiło z powodu zaciętej rywalizacji o możliwość startu w lotach w Vikersund. Głównym tematem będzie przebieg niedzielnego konkursu na Holmenkollbakken, w którym to w kuriozalnych okolicznościach triumfowała Eirin Maria Kvandal. Trener Słowenek nie szczędził słów krytyki pod adresem jury zmagań.

 

Burzę wśród widzów wywołała ostatnia rywalizacja pań w Oslo. W niedzielę zwycięstwo przed własną publicznością odniosła Eirin Maria Kvandal. W większości przypadków zapewne wszyscy by się cieszyli jej sukcesem, tym bardziej, że taki wynik na własnej ziemi to dodatkowy powód do świętowania. Problematyczne w odbiorze są jednak okoliczności, w jakich przypadła jej ta wygrana. Do tej pory dyskusję wzbudzało regularne obniżanie belki na życzenie trenera, po którym najczęściej traciła szansę na wygraną, a niejednokrotnie nawet na samo podium, gdyż nie osiągała wymaganych 95% rozmiaru skoczni, a tym samym nie otrzymywała dodatkowych punktów. Zawodniczka wciąż ma problemy ze sztuką lądowania, a na dodatek nadal ogarnia ją strach przed dalekimi skokami, przez co ma przed startami prosić trenera Christiana Meyera o obniżanie belki.

Pierwsza kontrowersyjna sytuacja miała miejsce już w Garmisch-Partenkirchen, gdzie owszem, ponownie trener Norweżek poprosił o obniżenie belki przed jej skokiem, lecz… po wcześniejszym obniżeniu przez jury konkursu aż o dwa stopnie. Tym samym Kvandal otrzymała dodatkowe punkty za skrócony rozbieg, mimo braku osiągnięcia 95% rozmiaru obiektu, a w efekcie stanęła na podium. Wtedy jednak nawet takie działanie, które śmiało można nazwać pomocą ze strony jury, nie przyniosło zwycięstwa. Te zgarnęła, ku uciesze kibiców, Nika Prevc.

Po niedzielnym konkursie w Oslo Słowenka może czuć się pokrzywdzona, a nawet oszukana. O ile w pierwszej serii rozbieg został skrócony na życzenie trenera o 3 stopnie, tak już w drugiej serii to jury obniżyło belkę o 2 stopnie jedynie przed skokiem Kvandal. Norweżka osiągnęła 125,5 oraz 125 metrów i o ile w pierwszym skoku nie dostała żadnych dodatkowych punktów (brak 95% HS), tak w drugim, z racji decyzji podjętej przez jury, otrzymała ponad 9 dodatkowych punktów. Dzięki temu wyprzedziła Nikę Prevc o 2,2 pkt., odbierając jej wygraną i tym samym możliwość wypracowania jeszcze większej przewagi w klasyfikacji generalnej nad Evą Pinkelnig w decydującej fazie sezonu. Ta wynosi w tym momencie 189 punktów, zatem kwestia świętowania świętowania triumfu w rozgrywkach przed własną publicznością nie jest jeszcze przesądzona.

Rozgoryczenia tą sytuacją nie dał rady ukryć Zoran Zupančič. Szkoleniowiec Słowenek mówi wprost, że jego podopieczna została okradziona ze zwycięstwa przez jury, które w matematyczny sposób pomogło Norweżce.

NikaPrevc PSLahti2024 fotJuliaPiatkowska 300x200 - Rozgoryczenie trenera Słowenek i kibiców! "Gratuluję Nice Prevc wygranej, z której okradło ją jury"
Nika Prevc (fot. Julia Piątkowska)

Chciałbym pogratulować Nice Prevc wygranej, z której okradło ją jury. Przykro mi to mówić, ponieważ nie jest to już rywalizacja. Nie jest to jednorazowa sytuacja, to zdarza się to ciągle. Mam nadzieję, że te sprawy zostaną uporządkowane. Niestety, mogą zrobić z nami, co chcą.

– mówił wyraźnie zirytowany trener, cytowany przez Słoweński Związek Narciarski.

Oburzenia nie kryją także dziennikarze i kibice, którzy pod wpisami z profilu Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) na temat zwycięstwa Kvandal przedstawili swoje niezadowolenie z niesprawiedliwości, jaka miała miejsce podczas rywalizacji pań. Wielu z nich napisało o oszustwie, jawnej pomocy dla reprezentantki Norwegii oraz o wstydzie, jaki przynoszą dyscyplinie takie działania, a także, podobnie jak szkoleniowiec Słowenek, przekornie gratulują zwycięstwa Nice Prevc. Upust emocji kibiców widoczny jest także w komentarzach pod artykułami w mediach słoweńskich. Wielu z nich nie rozumie, jak mogło dojść w taki sposób do zwycięstwa Kvandal, a także naciskają na media, by te „rozliczyły” Gabriela Grosa i Mirana Tepeša za sposób prowadzenia zawodów. Co ciekawe, norweskie media zupełnie nie podejmują się kwestii przebiegu niedzielnego konkursu.

Ten sezon skoków narciarskich w kobiecym wydaniu miał potencjał na świetną historię. Na początku kampanii zaskoczyła wszystkich Joséphine Pagnier. Reprezentantka Francji, a więc kraju będącego przeważnie tłem dla innych w tej dyscyplinie, pierwszy raz w karierze zajęła 2. miejsce w PŚ Pań, a następnie odniosła 2 zwycięstwa. W efekcie prowadziła w klasyfikacji generalnej w kilku pierwszych konkursach. Następnie do głosu doszła 18-letnia przedstawicielka słoweńskiego rodzeństwa skoczków – Nika Prevc, która zwyciężyła w 6 konkursach i przejęła plastron liderki od Pagnier. Mimo nieobecności w pierwszych 4 rywalizacjach, rywalizację ze Słowenką zdołała nawiązać Eva Pinkelnig, a więc triumfatorka rozgrywek poprzedniej zimy. Austriaczka stanęła na najwyższym stopniu podium w 5 konkursach tego sezonu. Pierwsze podium w karierze wywalczyła w Sapporo Jenny Rautionaho. Finka, mimo wielu przeszkód zdrowotnych podczas kariery, doczekała się wyniku na miarę swojego potencjału i tej zimy na stałe zagościła w czołówce rozgrywek. Z gratulacjami do 27-latki podbiegło wiele zawodniczek. Tysiące ludzi przybyło na konkursy w Ljubnie, żywiołowo dopingując i tworząc tym samym prawdziwe święto skoków narciarskich, kontrastujące z rozgrywanymi w tym samym czasie w dyskusyjnych okolicznościach Mistrzostwami Świata w Lotach w Bad Mitterndorf.

Mimo decydującej fazy zmagań o Kryształową Kulę, zaciętej rywalizacji Prevc z Pinkelnig, a także kilku innych fascynujących historii napisanych przez pozostałe zawodniczki, wydarzenia z udziałem Eirin Kvandal rzutują na wizerunek rozgrywek pań, przykrywając te bardziej sympatyczne aspekty. Jak wyliczył redakcyjny kolega – Filip Gil, podopieczna Christiana Meyera w tym sezonie startuje średnio 2 stopnie niżej, niż reszta stawki. Przed jej skokami rozbieg skracany był łącznie 25 razy. Niestety ten sezon będzie najprawdopodobniej zapamiętany przede wszystkim właśnie z takich praktyk, a decyzja z Oslo o skróceniu rozbiegu podjęta wyłącznie przez jury, jedynie przez jej skokiem, była potężną kłodą rzuconą pod nogi rozwijających się skoków kobiet. O ile notorycznie zbyt nisko ustawiana belka dla całej stawki stała się niemalże normą i wielu widzów już pewnie, mimo ciągłego niesmaku, zdążyło się przyzwyczaić, tak wydarzenia z Holmenkollen są w stanie zniechęcić do dalszego kibicowania i obserwowania nawet tych najbardziej wytrwałych, godząc tym samym w wizerunek całej dyscypliny.

 

Karol Cześnik
Źródło: Sloski.si / Facebook i Twitter (FIS) /  informacja własna

Dodaj komentarz