You are currently viewing Dawid Kubacki z mieszanymi odczuciami po Trondheim. „Ciężko to poskładać do kupy z dnia na dzień”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki z mieszanymi odczuciami po Trondheim. „Ciężko to poskładać do kupy z dnia na dzień”

W środowym konkursie Pucharu Świata w norweskim Trondheim wszyscy polscy skoczkowie zdołali zameldować się w serii finałowej. Po raz pierwszy od dawna najlepszym z podopiecznych trenera Thomasa Thurnbichlera był Dawid Kubacki, który zajął czternaste miejsce. – Zacząłem dogadywać się ze swoją pozycją najazdową – przyznał 34-latek, który zaznaczył też, że większe efekty pracy którą teraz wykonuje, poznamy najwcześniej dopiero w kolejnym sezonie.

 

Po pierwszej serii na zmodernizowanym dużym obiekcie Granåsen (K-124 / HS-138) zajmował nawet lokatę w czołowej dziesiątce stawki. 127,5 metrowa odległość dawała mu dziewiąte miejsce i wizję poprawienia najlepszego rezultaty tej zimy. Przypomnijmy, że w lutym skoczek z Szaflar zajął w japońskim Sapporo ósme miejsce. W finale w Trondheim Kubacki poleciał jeszcze dalej (130,5 metra), jednak przy dalszych skokach rywali skończyło się to dla niego czternastą pozycją. Mimo tego był to jeden z najlepszych startów naszego reprezentanta w tym sezonie i jednocześnie szczyt środowych możliwości Biało-Czerwonych.

Z jednej strony jest satysfakcja, bo to był lepszy dzień na skoczni i te skoki konkursowe całkiem fajne. Oczywiście jeszcze z błędami, ale okej. Z drugiej strony zawsze chciałoby się więcej, zwłaszcza w takiej sytuacji, kiedy tych lepszych wyników mamy taki niedosyt. Nie czuję się jednak pokrzywdzony tym wynikiem, wiem jaką pracę wykonałem

– skomentował Kubacki przed kamerą Polskiego Związku Narciarskiego.

Przypomnijmy, że polski zawodnik powrócił do pucharowej rywalizacji wraz z początkiem norweskiego turnieju Raw Air. Wcześniej odpuścił zmagania w fińskim Lahti, na rzecz spokojnych treningów z asystentem trenera Thurnbichlera – Wojciechem Toporem. Choć jeszcze w Oslo nie dały one oczekiwanych rezultatów (42. i 41. miejsce), to w Trondheim mogliśmy zaobserwować pewien postęp (24. i 14. miejsce).

Zacząłem lepiej się dogadywać ze swoją pozycją najazdową i z dnia na dzień coraz lepiej się w to wdrażałem. Na treningach, na których byłem z Wojtkiem, naprawdę zaczęło to fajnie funkcjonować. W Oslo nie zagrało to do końca. Oslo jakie jest każdy widzi, tam lubi kręcić i potrafi wyciąć, ale mam też świadomość, że te skoki aż tak fajne tam nie były. Nie wiem czy nie umiałem się do końca „wjeździć” w ten rozbieg, czy za dużo było w tym wszystkim kontroli. Nie będę tego roztrząsał, bo teraz wiem co mam robić

– zapewnił 34-latek.

Dodajmy, że w rozmowie z Pawłem Łukasikiem z TVN, Kubacki nie przebierał w słowach i podkreślił, że sezon 2023/2024 jest już raczej pod względem wynikowym stracony.

Błędy wynikają z tego, że do d**y skaczemy cały sezon. Ciężko jest to wszystko poskładać do kupy z dnia na dzień. Myślę, że zrobiłem solidny krok naprzód, żeby to zaczynało coraz lepiej wyglądać, choć trzeba sobie szczerze powiedzieć, że raczej jest to w kontekście dalszej pracy na wiosnę, niż tego sezonu. Bo tego sezonu nam już niewiele zostało

– przyznał.  

Warto zaznaczyć, że na obu skoczniach kompleksu Granåsen, (HS-105 i HS-138), skoczkowie powalczą o medale Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym już w przyszłym roku. Wydaje się, że Dawid Kubacki wciąż może stanowić wówczas o sile reprezentacji Polski. Jak sam zainteresowany ocenił zmodernizowane w latach 2021-2023 obiekty?

Mniejsza skocznia jest dokładnie taka sama, jak każda inna mniejsza skocznia na świecie i niczym szczególnym się nie wyróżnia. Większa jest bardzo podobna do tej, którą mieliśmy tutaj w poprzednich latach. Głównie ze względu na wiatr i warunki. Jak jest wiatr na dole i podeprze to z tych niższych belek daje się odlatywać, a jak tego nie ma to niestety jest ciężko. Zdaję sobie sprawę, że taką łatkę można przypiąć każdej skoczni w Pucharze Świata i dalej byłaby to prawda, ale ona niczym szczególnym się nie wyróżnia, nie jest nadzwyczajna. Ma bardzo łagodny rozbieg, nie ma żadnych uskoków, nie leci się nadzwyczaj wysoko nad bulą, więc po prostu to normalna nowoczesna skocznia.

Obok Dawida Kubackiego, po pucharowe punkty sięgnęli dzisiaj także: 18. Aleksander Zniszczoł (124,0 / 129,0 m), 19. Kamil Stoch (124,5 / 128,5 m), 29. Piotr Żyła (127,0 / 127,0 m) oraz 30. Maciej Kot (124,5 / 111,5 m). Trener Thomas Thurnbichler podkreślił w wypowiedzi dla PZN, że największym problemem jego podopiecznych jest aktualnie odpowiednie trafienie w próg.

To był solidny konkurs, choć bez rezultatów na miarę czołówki. Zawodnicy mają kłopoty z timingiem podczas wybicia, musimy dowiedzieć się, skąd to się bierze. Według mojej opinii, skoczkowie chcą wykorzystać zbyt wiele siły, a wtedy trudno jest trafić w próg. Postaramy się dogonić topowe wyniki w Vikersund i Planicy

– skwitował Austriak.

Teraz skoczków czekają finałowe zmagania w turnieju Raw Air. W dniach 15-17 marca światowa czołówka weźmie udział w konkursach lotów na norweskiej Vikersundbakken (K-200 / HS-240).

 

źródło: materiały prasowe PZN / TVN

 

Dodaj komentarz