You are currently viewing Ta ostatnia niedziela. Jernej Damjan: „Największym rywalem Petera Prevca był Peter Prevc”
Peter Prevc (fot. Zuzanna Janeczek)

Ta ostatnia niedziela. Jernej Damjan: „Największym rywalem Petera Prevca był Peter Prevc”

Tego weekendu w Planicy czeka na nas prawdziwy wyciskacz łez. Swoją bogatą w sukcesy karierę zakończy Peter Prevc, który od kilku tygodni wspaniale prezentuje się na skoczniach świata. Czy doczekamy się zwycięstwa? Przed konkursami na Letalnicy warto jeszcze raz przypomnieć, jakie wspomnienia dostarczył nam przez lata słoweński mistrz.

 

Notka od autora: Dla większości polskich kibiców pierwszymi bohaterami na skoczniach byli zapewne Adam Małysz, a następnie Kamil Stoch. Bywało jednak tak, co naturalne, że polskim zawodnikom przydarzały się kryzysy. Wtedy na pewien czas, by nie było smutno, szukało się też innych herosów, którzy na tamten moment znajdowali się w czołówce. Ludzie opowiadali mi często, że kimś takim był dla nich Peter Prevc. Dający się lubić Słoweniec był swego czasu absolutnym dominatorem w tym sporcie. To głównie kibicom z sympatią do „Pero” dedykuję poniższy artykuł. Takich jest chyba sporo, prawda?

Prevc Peter SP 300x200 - Ta ostatnia niedziela. Jernej Damjan: "Największym rywalem Petera Prevca był Peter Prevc"
Peter Prevc (fot. Stefan Piwowar)

Jest 2009 rok. W Szczyrku rozgrywają się konkursy skoków w ramach Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy. Gratka, choć nieregularna, dla zawodników U-20. Tam błyszczy niespełna siedemnastoletni Peter Prevc, który tamtej zimy zaskakiwał już w Pucharze Kontynentalnym na własnej ziemi, stając na podium w Kranju. Z Polski utalentowany skoczek wyjeżdża, przygarniając dwa złote medale – indywidualny i drużynowy. Kolejny sezon, czyli 2009/2010, to już debiut Prevca w Pucharze Świata. Nie punktuje za każdym razem, ale punktuje. Na Wielkiej Krokwi w Zakopanem po raz pierwszy zameldował się w czołowej piętnastce konkursu elity. Dostaje nawet powołanie na Igrzyska Olimpijskie w Vancouver, gdzie szokuje świat. Peter wykręca najlepszy indywidualny wynik Słoweńca na tej wielkiej imprezie od czasu Peterki w 1998 roku. Nieopierzony junior zajmuje siódme miejsce w konkursie na normalnej skoczni, pokonując weteranów takich jak Morgenstern, Schmitt czy Loitzl. Poza trzydziestką zawody ukończył jego rodak, Jernej Damjan.    

Dla mnie to nie było zaskakujące, że do ścisłego topu skoków narciarskich dołączył kolejny młodziutki zawodnik. W podobnym okresie, dosłownie trzy lata wcześniej zrobił to już Gregor Schlierenzauer. Muszę jednak przyznać, że wtedy bardzo potrzebowaliśmy świeżej krwi w słoweńskiej drużynie. Cieszyło mnie to, że młody Peter trafił do nas w tak dobrej formie

– mówi w rozmowie z naszym portalem Damjan i ma rację. 

Słoweńcy w tamtym czasie znajdowali się w głębokim kryzysie. Czołową postacią kadry Matjaža Zupana był Robert Kranjec, znany jednak z dobrych występów głównie na skoczniach mamucich. Damjan w szczycie formy też wówczas nie był. Inne nazwiska? Robert Hrgota, Primož Pikl, Mitja Mežnar. Ekipa na medale to nie była. W kolejnych miesiącach Prevc robił swoje – pukał do drzwi ścisłej czołówki Pucharu Świata. W styczniu 2012 roku przychodzą już całkiem regularne meldunki w pierwszej dziesiątce. Na lotach w Oberstdorfie był o włos od rekordu skoczni – próby jednak nie ustał. 225,5 metra robiło wrażenie, ale odbiło się na zdrowiu Petera. To był dla niego koniec zimy. A następna idealnie się nie zapowiadała – FIS zatwierdziła poważne zmiany w kwestii kombinezonów pod hasłem „zero tolerancji”. Od sezonu 2012/2013 stroje miały ściśle przylegać do ciała. Prevcowi wracającemu do treningów po upadku było bardzo trudno zaadaptować się do nowych realiów. – Może lepiej będzie, gdy poskaczemy w ciasnej bieliźnie? – dopytywał wtedy retorycznie na łamach siol.net. Swój pogląd na sprawę przedstawił Jernej Damjan.

Młodszym zawodnikom jest dużo łatwiej przyswoić wszystkie zmiany. Gdy ci bardziej doświadczeni obcują z pewnymi normami przez lata, przyzwyczajają się do nich i spokojnie z nimi pracują. Poważne regulacje w sprzęcie to dla nich cios, bo muszą adaptować się do nowych, nieznanych realiów. Wydaje mi się, że młodzi, którzy widzieli mniej, inaczej na to patrzą – po prostu przyjmują stan rzeczy takim, jaki jest. Z drugiej strony jednak starsi skoczkowie mogą wykorzystać swoje doświadczenie w takich sytuacjach, by znaleźć korzystne rozwiązania   

– twierdzi były słoweński skoczek.

Slowenia Team B.Leja  300x199 - Ta ostatnia niedziela. Jernej Damjan: "Największym rywalem Petera Prevca był Peter Prevc"
Drużyna słoweńska z 2014 roku (Tepes, Prevc, Damjan, Kranjec, fot. Bartosz Leja)

Sprzętowe zmiany nie zaburzyły jednak harmonijnego rozwoju Prevca. Zimą 2012/2013 ocierał się już o podium zawodów Pucharu Świata, często kończąc zmagania w dolnej części „top 5″. Odbił to sobie jednak na Mistrzostwach Świata w Val di Fiemme. We Włoszech Peter zgarnął indywidualnie brąz na skoczni normalnej i srebro na dużej. Tylko Kamil Stoch był od niego lepszy na obiekcie HS-134, co zresztą było jednym z pierwszych etapów wspaniałej rywalizacji tych dwóch skoczków. Przyszły też pierwsze podia Prevca w PŚ – gdzie indziej, niż w Planicy. Na swojej ziemi nie wygrał, ale był drugi i trzeci, dając pod sam koniec sezonu sygnał, że za kilka kolejnych miesięcy będzie jeszcze odważniej walczył o najważniejsze laury. Tak też się stało – w sezonie 2013/2014, choć rywalizację w Pucharze Świata zaczął niemrawo, po raz pierwszy triumfował w konkursie najwyższej rangi. Świetne występy wyciągnęły go nawet w połowie stycznia na szczyt wyścigu o Kryształową Kulę. Spory udział miał w tym weekend na Ōkurayamie w Sapporo, gdzie pod nieobecność lidera generalki, Kamila Stocha, wygrał sobotnie zmagania i uplasował się na drugiej pozycji dnia kolejnego. Lepszy od Petera był wtedy tylko… Jernej Damjan. 

To był jeden z najlepszych weekendów w mojej karierze zawodniczej. Wszystko wyszło po prostu perfekcyjnie. Ja już chyba przyjechałem do Japonii z myślą, że jestem w świetnej formie, ale Peter był po prostu wspaniały. Ten, kto go wtedy pokonał, mógł się tytułować królem. No i powiedzmy, że zostałem nim ja – wygrałem niedzielny konkurs. Stanie na podium nie tylko z Peterem, ale i z Robertem Kranjcem to było niesamowite uczucie

– wspomina wydarzenia z Sapporo Damjan.

Tym sposobem rozpoczął się kolejny akt pojedynków Prevc-Stoch. Przez następne tygodnie wymieniali się żółtym plastronem, czyhając na każdą swoją niedoskonałość. W międzyczasie były jeszcze Igrzyska Olimpijskie w Soczi, drugie dla Petera. Scenariusz podobny do tego z Val di Fiemme: „Pero” musiał zadowolić się srebrem i brązem, a Kamil zdobył złoto nie tylko na dużej skoczni, ale i na tej normalnej. Kryształowa Kula także ostatecznie padła łupem skoczka z Zębu, ale na osłodę Prevcowi pozostał jeszcze brązowy medal z Mistrzostw Świata w Lotach w Harrachovie. Ponownie więc pokazał, że mamuty mu sprzyjają. Pierwsze podium PŚ – Planica, pierwsze zwycięstwo w PŚ – Kulm, do tego wspomniany krążek z Czech. 

Czy Peter to typowy lotnik? Dla mnie pojęcie typowego lotnika nie istnieje. Najlepsi skoczkowie świata są najlepsi we wszystkim. Oczywiście są tacy, co wyróżniają się na obiektach mamucich, jak choćby Domen Prevc, ale moim zdaniem Peter to skoczek kompletny. Gdy jest w formie, prezentuje się świetnie na każdym typie skoczni, a gdy idzie mu gorzej, to według mnie właśnie mamuty są jego piętą achillesową 

– opisuje relację Prevca ze skoczniami mamucimi Jernej Damjan.

Prevc Stoch Freund Planica.2014 fot.J.Piatkowska 300x200 - Ta ostatnia niedziela. Jernej Damjan: "Największym rywalem Petera Prevca był Peter Prevc"
Prevc, Stoch, Freund (fot. Julia Piątkowska)

Podczas kolejnej zimy, kiedy Kamil Stoch stracił początek sezonu przez kontuzję, na horyzoncie pojawia się nowy rywal Prevca: Severin Freund. Do ścisłego topu dotarł w podobnym momencie, co Słoweniec. Teraz to oni mieli się bić o Kryształową Kulę. Tak było, ale nie mogli czuć się w tej walce osamotnieni: na różnych etapach atakowali Kraft, Fannemel, Hayböck czy Koudelka. Najgroźniejszego z nich, czyli pierwszego wymienionego Austriaka, wyeliminowała wpadka w Trondheim. Wszystko miało rozstrzygnąć się w Planicy – scenariusz dla Prevca wręcz wymarzony, po tylu miesiącach bycia tym stojącym na niższym stopniu podium miał szansę w końcu odebrać Kulę. Kiedy Peter gonił Freunda lot po locie i miał realną szansę wspiąć się na szczyt, przeskoczył go kolega z kadry, Jurij Tepes. To on wygrał finałowy konkurs na Letalnicy, a Prevc zameldował się w tabeli tuż za nim. Jak się okazało, był to bratobójczo-decydujący cios – „Pero” i Freund poszli punktowo na remis, ale to Niemiec miał więcej zwycięstw w sezonie, dzięki czemu Kryształowa Kula trafiła w jego ręce.

Każda porażka, każde stracone zwycięstwo powoduje, że stajesz się mocniejszy. Błędy, upadki, trudne życiowe chwile ciebie budują. A zwycięstwa, piękne momenty? One nie budują, tylko sprawiają, że jesteś szczęśliwy

– diagnozuje Damjan.

Podrażniony Prevc ruszył w sezonie 2015/2016 na prawdziwą krucjatę. Wydawało się, że niesie go cała sportowa złość nagromadzona przez wcześniejsze lata – nie miał sobie równych tamtej zimy. Kryształowa Kula wygrana w cuglach, Mistrzostwa Świata w Lotach i Turniej Czterech Skoczni również. Aż szkoda, że był to sezon „pusty” – to, co Słoweniec mógłby zrobić wtedy na Mistrzostwach Świata i Igrzyskach Olimpijskich, pozostanie tylko w naszej wyobraźni. Piętnaście zwycięstw w Pucharze Świata nagromadzonych od listopada do marca to wyczyn kosmiczny – tego nie osiągnęli nawet Adam Małysz, Thomas Morgenstern czy Janne Ahonen. To właśnie zima 2015/2016 postawiła Prevca w kanonie legend skoków narciarskich. I tak jak wspomniałem na początku artykułu – wtedy Petera polubili polscy kibice. Nasza reprezentacja na skoczniach świata nie czarowała, więc szukano idola zastępczego na ten sezon. Był nim właśnie Prevc. 

Liczby przemawiają tutaj same za siebie. Peter z sezonu 2015/2016 to wciąż posiadacz największej zdobyczy punktowej w historii Pucharu Świata (2303 oczka na koncie – przyp. red.). Peter to wciąż rekordzista, jeśli chodzi o ilość zwycięstw w jednym sezonie. Dla mnie to proste pytanie z prostą odpowiedzią – to była największa dominacja współczesnych skoków narciarskich

– Jernejowi Damjanowi ciężko cokolwiek dodać. To była forma życia u Prevca.

25 listopada 2016 roku, Ruka. Peter Prevc jak do tej pory nigdy nie wygrał żadnych zawodów na fińskiej skoczni. Przyszła poważna okazja – Słoweniec był liderem po pierwszej serii, wyprzedzając drugiego Severina Freunda o osiem punktów. Drugi skok też wydawał się świetny… dopóki nie doszło do lądowania. Prevc przewrócił się, ale utrzymał podium, bo w finale znów przekroczył 140 metr. Tak oto doszło do końca jego dominacji, bowiem od tamtego momentu jego kariera nigdy nie była już taka sama… Prevc był już „tylko” solidny. Na podium tamtej zimy stanął jeszcze tylko raz, w lubianym Sapporo. Meldunki w czołowej dziesiątce zawodów były już coraz rzadsze, a każdy kolejny sezon pogarszał ten stan rzeczy. Nie można wykluczyć wypalenia – od listopada 2012 roku Słoweniec nie opuścił żadnego wyjazdu na Pucharu Świata. Psychologa przy nim też nie było. – Ludzie, którzy ze mną pracują, dobrze wiedzą, jak na mnie wpłynąć, bym skupiał się na tym, czego potrzebuję. Jeśli zacząłbym współpracować z psychologiem w wieku 16, 17 lat, byłoby inaczej, ale skoro go nie było, sam analizowałem, czego chcę albo dlaczego stało się tak, a nie inaczej – mówił w 2016 roku dla Dnevnika. Doszły do tego operacje, lekarze przyglądali się jego kontuzjowanej kostce, przez co zimę 2018/2019 zaczął z opóźnieniem. Było gorzej, niż kiedyś, ale z czołowej trzydziestki klasyfikacji generalnej PŚ nie wypadł już nigdy. 

Na pewno ten upadek mógł go skruszyć mentalnie, ale nie fizycznie. Mentalnie to też kwestia złożona – zaznaczmy, że do tego upadku nie doszło w trakcie lotu, a przy lądowaniu. Wiadomo, to nie jest przyjemne, ale po takich upadkach raczej nie odczuwa się dużego strachu przed kolejnymi skokami. Dlaczego później doszło u Petera do spadku formy? To jest ciężkie do wytłumaczenia i tego chyba nie wie nikt

– analizuje Jernej Damjan.

Co jakiś czas wspaniały Słoweniec przypominał o sobie, wskakując na podium raz czy dwa danej zimy. Popis jak za dawnych lat dał w Planicy w 2022 roku, gdzie na legendarnym mamucie był drugi i trzeci, regularnie szybując ponad 225 metrów. To właśnie nieopodal Kranjskjej Gory rok później odbyły się mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym, pierwsze w historii dla Słowenii. Lokacja i okoliczności wyjątkowe, by Zajc, Lanišek czy właśnie Prevc zrobili wielkie rzeczy. Niestety, bohater tekstu nie pojawił się na żadnych zawodach. Trener Hrgota wykreślił go z listy do kwalifikacji na normalnej skoczni, a na dużej podczas sesji treningowej doszło do dramatu. Wiązanie Petera wypięło się tuż po wyjściu z progu – Słoweniec runął na ziemię i nie mógł wstać o własnych siłach. Szybko przybiegły służby medyczne, potem czekaliśmy w napięciu na jakiekolwiek wieści. Na szczęście okazało się, że Prevc nie doznał poważnych obrażeń. Był to dla niego jednak koniec sezonu – już drugi spowodowany upadkiem. Na konferencji prasowej, podczas której ogłosił koniec kariery, Peter zasugerował, że to zdarzenie po części przyczyniło się do jego decyzji o odwieszeniu nart na kołek. Jernej Damjan wie, jak się do tego odnieść, bowiem sam dla siol.net mówił, że w ostatnich miesiącach jako czynny zawodnik towarzyszył mu strach.

Jako zawodnik – nieważne, czy w skokach, czy w rajdach, czy w innej dyscyplinie, martwisz się o swoje kości. Tym bardziej, gdy zakładasz rodzinę. W swoim ostatnim sezonie na treningach miałem 30-40 skoków, podczas których ratowałem się przed upadkiem. Na szczęście do tego nie doszło, ale w takich sytuacjach zapala się lampka. Odzywają się głosy w głowie, by poważnie przemyśleć, co dalej. Na pewno nie było łatwo Peterowi wrócić po takim upadku, ale być może doszło u niego do pewnego rodzaju ulgi i odblokowania, gdy już podjął decyzję o końcu kariery. Spójrzmy na jego loty w Oberstdorfie z lutego – czysta perfekcja, dawno nie widziałem go w tak świetnej formie 

– rozwinął wątek Damjan, który przez prawie dwanaście lat skakał z Prevcem w jednej drużynie. Zdążył więc go poznać na wylot. 

Peter zawsze był spokojnym gościem. Przychodził do nas jako cichy człowiek. Nie chodzi mi o to, że głęboko zamykał się w sobie, ale na pewno nie można go było zaliczyć do ludzi rozgadanych. Zawsze ciężko pracował. To nie było widoczne na pierwszy rzut oka, ale dało się dostrzec, że Peter był po prostu skupiony na swoich celach. Wiedział, co ma robić. Lubię jego sposób myślenia, bo miał na uwadze każdego w drużynie, patrzył na sprawy przyszłościowo

– opowiada.

Nika Prevc Peter Prevc fotJoannaMalinowska 300x200 - Ta ostatnia niedziela. Jernej Damjan: "Największym rywalem Petera Prevca był Peter Prevc"
Nika Prevc w objęciach Petera Prevca (fot. Joanna Malinowska / Sport w Obiektywie)

Kamil Stoch, Severin Freund, Stefan Kraft – Peter Prevc miał wielkich rywali. Potyczki z tymi zawodnikami na pewno ukształtowały w pewien sposób jego drogę w tym sporcie. Na pewno to działa też odwrotnie – w końcu Kamil Stoch gromadząc swoje pierwsze sukcesy też się hartował poprzez niejednokrotne pokonywanie trudnego rywala, jakim był Słoweniec. Jernej Damjan twierdzi jednak, że największym przeciwnikiem skoczka jest… on sam.

Największym rywalem Petera Prevca był Peter Prevc. Myślę, że można to spokojnie powiedzieć o każdym z zawodników. Każdego dnia, gdy przychodzisz na skocznię, pomimo rywalizacji z innymi na samym początku musisz pokonać siebie samego 

– mówi Słoweniec.

Prevc to w świecie skoków wyjątkowe nazwisko. W XXI wieku u mężczyzn mieliśmy do czynienia z Peterem, Cene i Domenem, a u kobiet już dziś swoją pozycję w dyscyplinie zacementuje Nika, odbierając Kryształową Kulę za sezon 2023/2024. Najstarszy z braci bardzo ją wspiera, co pokazuje choćby w social mediach, chwaląc jej występy. Taka „rodzinna siatka” rozwinięta na przestrzeni zaledwie kilkunastu lat to coś niespotykanego. Nawet po końcu kariery Cene i Petera, nazwisko Prevc pozostanie w dyscyplinie na długie lata, nie dając o sobie zapomnieć. 

W moim przypadku rywalizacja z bratem w jednym konkursie wychodziła na plus. Między rodzeństwem są pewne więzi, które objawiają się właśnie w sporcie. Gdy widzę siebie i mojego brata na jednej liście startowej, to aż chce się rywalizować. Jest też łatwiej podejść do zawodów i się do nich zmotywować. Być może tak samo sytuacja wyglądała u Petera

– twierdzi Jernej Damjan.

Przed nami „ta ostatnia niedziela” z Peterem Prevcem w roli czynnego zawodnika. Chciałoby się, żeby to było piękne pożegnanie. Na pewno będzie, bo zadbają o to organizatorzy. Mam na myśli obszar czysto sportowy – podium jest realne, ale wielu z nas na pewno nieśmiało marzy o zwycięstwie legendarnego Słoweńca… Hvala „Pero”!

 

Wiktor Marczuk,
informacja własna

Dodaj komentarz