You are currently viewing Dawid Kubacki wprost o błędach popełnionych w przygotowaniu. „Byliśmy zajechani, brakowało nam siły i świeżości”
Dawid Kubacki (fot. Kornelia Kamińska)

Dawid Kubacki wprost o błędach popełnionych w przygotowaniu. „Byliśmy zajechani, brakowało nam siły i świeżości”

– Droga przez mękę – tak sezon 2023/2024 podsumował Dawid Kubacki. Dzisiejsze zawody w Planicy (K-200/HS-240) niestety nie były dla niego dobrym zakończeniem zimy – w żadnym z lotów konkursowych nie przekroczył dwustu metrów. Reprezentant Polski wyraźnie deklaruje, że w okresie przygotowawczym brakowało mu regeneracji.

 

Dawid Kubacki zakończył sezon poprzez ostatnie, 29. miejsce w finałowym konkursie sezonu na Letalnicy. Polak zdołał w swoich dzisiejszych próbach osiągnąć 194 oraz 187,5 metra. Zima 2023/2024 była dla mistrza świata z Seefeld daleka od ideału. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata podopieczny Thomasa Thurnbichlera zajął 28. pozycję, gromadząc na swoim koncie 213 punktów. Dla porównania, w sezonie 2022/2023 zgarnął 1592 oczka, finiszując na czwartej pozycji. Sam zawodnik jest świadomy tego, że ostatnie miesiące w jego wykonaniu nie wyglądały najlepiej.

To była droga przez mękę. Nie był to dobry sezon chyba w żadnym aspekcie. Teraz się skończyło, trzeba trochę odpocząć, a potem przystąpić na nowo do treningów. Mogę mieć po części pretensje do siebie, bo na pewno niektóre rzeczy mogłem zrobić lepiej. W końcu to ja idę z nartami na skocznię i występuję. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski, by nie popełniać takich błędów w kolejnym sezonie

– komentował po niedzielnych zmaganiach w Planicy Kubacki.

DawidKubacki PSTrondheim2024 fotJuliaPiatkowska2 300x201 - Dawid Kubacki wprost o błędach popełnionych w przygotowaniu. "Byliśmy zajechani, brakowało nam siły i świeżości"
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Przyczyn takiego stanu rzeczy urodzony w Nowym Targu skoczek wypatruje w okresie przygotowawczym. Zdaniem reprezentanta Polski ówczesne treningi na tyle pochłaniały energię, że do rozpoczynającego się sezonu zimowego ciężko było podejść z odpowiednią świeżością. 

Wydaje mi się, że w okresie przygotowawczym, kiedy mieliśmy te ciężkie treningi, było po prostu za mało odpoczynku. Finalnie byliśmy „zajechani”, brakowało nam siły i świeżości w skokach. Ten problem ciągnął się za nami do samego końca. To jest jedna z tych rzeczy, która nam przeszkadzała. Kiedy przystępuje się do Pucharu Świata już zmęczonym, a przed nami jeszcze cały sezon, to ciężko o to, by coś się odświeżyło 

– twierdzi 34-latek.

Dla Kubackiego sezon letni był bardzo udany. Rozpoczął go od złotego medalu zdobytego na Wielkiej Krokwi w Zakopanem w ramach Igrzysk Europejskich. Następnie zanotował kilka solidnych występów podczas Letniego Grand Prix, wśród których warto wyróżnić drugie miejsce z finałowego konkursu cyklu w Klingenthal. Do tego Polak dołożył złoty medal krajowych mistrzostw na normalnej skoczni w Szczyrku. Scenariusz, w którym Kubacki skacze przez cały sezon Pucharu Świata na poziomie trzeciej dziesiątki, wydawał się niezbyt realny. Jak się okazuje, w okresie letnim zawodnikowi wyraźnie brakowało odpoczynku. Doszło z tego powodu do nieporozumień z Thomasem Thurnbichlerem.

O odpoczynek prosiłem już po Igrzyskach Europejskich. Czułem, że jestem na wykończeniu i potrzebuję tygodnia lub dwa na regenerację. Tutaj się chyba nie dogadaliśmy, bo trener podkreślał, że to okres bardzo ciężkich treningów i trzeba pracować dalej. No to jak trzeba cisnąć, to cisnę, bo co innego mam zrobić? Z późniejszych rozmów wynikło, że Thomas chciał ode mnie wtedy stanowczej deklaracji: chcę odpocząć i koniec. Myślał, że potrzebuję motywacyjnego kopa. W końcu tak się motywowaliśmy, że aż się zajechaliśmy

– opowiada brązowy medalista z Mistrzostw Świata w Planicy.

Thomas Thurnbichleri Mark Noelke fot. Julia Piatkowska 300x200 - Dawid Kubacki wprost o błędach popełnionych w przygotowaniu. "Byliśmy zajechani, brakowało nam siły i świeżości"
Thomas Thurnbichler i Marc Nölke (fot. Julia Piątkowska)

Pod koniec grudnia zeszłego roku portale sport.pl oraz sport.tvp.pl podały informację o wycofaniu Marca Nölke z roli asystenta Thomasa Thurnbichlera. Mówiono wówczas, że współpraca polskich zawodników z Niemcem w tym kształcie po prostu się wypaliła. Jak wskazuje Dawid Kubacki, to właśnie Nölke był odpowiedzialny za wyczerpujące treningi przed rozpoczynającą się zimą. 

Dało nam to trochę spokoju. To on był tym, który nas cisnął cały czas, był odpowiedzialny za treningi siłowe. Takie podejście się kompletnie nie sprawdziło. W pierwszym sezonie to było jeszcze takie „badanie terenu”. Potem już było więcej kombinowania: może spróbujemy tak, a może tak… Jak nam coś nie podpasowało, to ten pomysł był chowany. W tym sezonie już poszliśmy z grubej rury ze wszystkimi pomysłami, jakie były i zrobiło się tego po prostu za dużo. Każdy dawał jakieś sygnały Thomasowi, że ta współpraca z Markiem się nie układa. On też widział, że to średnio funkcjonuje i podjął zdecydowany ruch o jego odsunięciu

– mówi Kubacki.

Szerokim echem odbiły się w tym sezonie słowa reprezentanta Polski wypowiedziane przed kamerą Eurosportu po konkursie w Klingenthal. 34-latek twierdził wówczas, że nie warto wycofywać się z Pucharu Świata na rzecz treningów, bo „zima jest od startowania”. Kubacki wierzył, że taka metoda gwarantuje większe szanse na ewentualny sukces, dopóki nie nadeszła końcówka sezonu. Wtedy Thomas Thurnbichler podjął już zdecydowany krok i zakomunikował, że nowotarżanin nie pojedzie na zawody PŚ w Lahti. 

Cały czas się łudziłem i wierzyłem w to, że coś ruszy. W Sapporo to już zaczynało przyzwoicie wyglądać, byłem w stanie tam wskoczyć do czołowej dziesiątki. Później znowu zrobiło się troszeczkę nerwowo, uciekł nam ten spokój, nie pojechałem do Lahti. Wtedy już było wiadomo, że zostaje nam tylko Raw Air z Planicą i wielkich cudów nie zwojuję

– stwierdził Kubacki.

 

korespondencja z Planicy, Bartosz Leja
+ Wiktor Marczuk

Dodaj komentarz