You are currently viewing W kraju wulkanów powstaną nowe skocznie narciarskie. Jakie są plany Islandczyków? [PRIMA APRILIS]
Skocznia narciarska w Hveradalir (fot. Bartosz Leja)

W kraju wulkanów powstaną nowe skocznie narciarskie. Jakie są plany Islandczyków? [PRIMA APRILIS]

Norwegia, Finlandia i Szwecja… ale co z resztą Północy? Warunki do uprawiania skoków narciarskich na Islandii wydają się być sprzyjające – kraj obfituje w długie zimy i posiada górzysty teren. Brakuje jednak tego, co najważniejsze – zainteresowania, zawodników i obiektów do treningu. Teraz jednak islandzkie skoki narciarskie wydają się stać na progu wielkiego przełomu. Islandczycy postanowili wykorzystać warunki naturalne panujące w ich kraju i przywrócić islandzkie skoki narciarskie do życia. Pierwszym krokiem ma być odbudowa skoczni w Hveradalir.

 

Lata świetności skoczni Flengingarbrekka w obszarze geotermalnym Hveradalir przypadły na lata 30. XX wieku. Obiekt ten korzystający z naturalnego ukształtowania terenu umożliwiał oddawanie skoków przekraczających granicę 30. metra. Skocznia posiadała także kamienny próg i rozbieg, który dziś jest wszystkim, co po nim pozostało. Skocznia zlokalizowana w pobliżu stolicy Islandii, Reykjaviku, bez wątpienia odegrała jednak kluczową rolę w rozwoju islandzkich skoków narciarskich. Flengingarbrekka gościła pierwsze w historii mistrzostwa Islandii. Skakał na niej także legendarny norweski zawodnik, Birger Ruud. Poza skokami, miał on tam wykonać też tzw. “salto mortale” – skok połączony z saltem w powietrzu. Niestety obiekt z czasem popadł w zapomnienie, podobnie jak skoki narciarskie na Islandii.

Teraz jednak dyscyplina dostała szansę powrotu na wyspiarski kraj położony na północnym zachodzie Europy. Pojawił się plan odbudowy skoczni w Hveradalir, której rozmiar ma być zlokalizowany na 44. metrze (K-40 / HS-44). Obok niej mają się pojawić mniejsze skocznie przystosowane do treningu dzieci i młodzieży, kolejno: HS-22 (K-20) i HS-11 (K-10). Kompleks treningowy miałby tam powstać do 2027 roku. To właśnie położenie skoczni narciarskich w pobliżu stolicy ma przyciągnąć młodych adeptów tej dyscypliny, którzy będą mogli trenować w lokalnym klubie. Pomysł mają wspierać finansowo lokalne firmy, które widzą potencjał w dołączeniu do międzynarodowego środowiska narciarskiego.

Ponadto Islandczycy zamierzają nawiązać współpracę z doświadczonymi trenerami i federacjami międzynarodowymi, aby zwiększyć swoją obecność na arenie międzynarodowej i zapewnić rozwój skoków na wysokim poziomie. W planach jest choćby kooperacja z Norwegami, którzy wcześniej wzięli pod swoje skrzydła drużynę ze Stanów Zjednoczonych. W przyszłości planowana jest także rozbudowa na taką skalę, aby do 2030 roku w Hveradalir powstał cały kompleks skoczni zawierający obiekty HS-140 i HS-106. Co ciekawe, w odbudowę obiektu mają być zaangażowani inżynierowie i eksperci z Polski.

Islandzkie plany nie kończą się jednak na jednej miejscowości. Odbudowa Flengingarbrekki ma być dopiero początkiem większego planu przywrócenia skoków narciarskich w kraju wulkanów i gejzerów. Warto wspomnieć że przed laty istniało tam co najmniej kilkanaście skoczni, co potwierdza baza portalu Skisprungschanzen.com. Jednym z długodystansowych celów Islandzkiego Związku Narciarskiego jest stworzenie kadry narodowej, która miałaby wystartować w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 2038 roku.

Ostatnim skoczkiem, który reprezentował Islandię na zawodach FIS był Anton Øyvindson, który karierę zakończył w 2022 roku. To do niego należy nieoficjalny rekord kraju. Øyvindson ustanowił go skacząc 127 metrów na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Wśród islandzkich sukcesów w skokach narciarskich można wymienić też start trzech reprezentantów wyspy w olimpijskich zmaganiach. Ostatni z występów odbył się w 1960 roku.

Informacja o budowie nowych skoczni w Hveradalir była jedynie primaaprilisowym żartem, jednak oczywiście chętnie zobaczylibyśmy zawody Pucharu Świata w Islandii.

 

Aktualny wygląd skoczni w Hveradalir:

 

Zuzanna Janeczek
źródło: informacja własna / skisprungschanzen.com
fotografie: Bartosz Leja

 

Dodaj komentarz