You are currently viewing Gaj Trček o sytuacji czeskich skoków: „Od początku tłumaczyłem, że na efekty trzeba będzie czekać 3-4 lata”
David Rygl (fot. BoBo)

Gaj Trček o sytuacji czeskich skoków: „Od początku tłumaczyłem, że na efekty trzeba będzie czekać 3-4 lata”

Choć Roman Koudelka przeżył niedawno najlepszą od dobrych kilku lat zimę, to sytuacja czeskich skoków narciarskich nie prezentuje się zbyt różowo. Trener męskiej reprezentacji, Gaj Trček, twierdzi jednak, że przyszłość nie będzie taka straszna, jak nam się wydaje.

 

Roman Koudelka fotJuliaPiatkowska 300x200 - Gaj Trček o sytuacji czeskich skoków: „Od początku tłumaczyłem, że na efekty trzeba będzie czekać 3-4 lata"
Roman Koudelka (fot. Julia Piątkowska)

W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2023/2024 Roman Koudelka zajął 33. miejsce, co jest jego najlepszym wynikiem w zmaganiach elity od zimy 2019/2020. Poza sympatycznym weteranem nie było jednak wśród naszych południowych sąsiadów nikogo, kto dołożyłby chociaż punkt do tabeli Pucharu Narodów. Tylko raz, w Zakopanem, udało się Czechom skompletować czwórkę do zawodów drużynowych, a jedyne podejście do zmagań duetów na mamucie w Oberstdorfie zakończyło się fiaskiem, gdy po upadku Benedikta Holuba on i Radek Rýdl wycofali się z rywalizacji. Co gorsza, Koudelka w ostatnich tygodniach zmagał się z problemami zdrowotnymi, co wyjawił trener Gaj Trček w rozmowie z portalem skoky.net. Szkoleniowiec pracuje z Czechami od maja 2023 roku.

Pod koniec kwietnia Roman rozpoczął terapię. Powodem jest ból mięśni uda, na który narzekał już od czasu konkursów Raw Air w Oslo. Był tak silny, że gdybyśmy nie mieli na miejscu fizjoterapeuty, musielibyśmy wrócić do domu. Tak naprawdę Roman nie będzie w pełni gotowy na kolejne zawody, dopóki nie rozwiążemy tego problemu. Mam nadzieję, że terapia w Słowenii nam w tym pomoże. Na kolejny sezon chcemy w końcu być przygotowani od stóp do głów. Maj mija pod znakiem treningów siłowych, których zabrakło w zeszłym roku. Następnie poskaczemy trochę w Planicy, zorganizujemy jeszcze obóz oparty na innych aktywnościach, a już w sierpniu chcemy w pełni przygotowywać się na letnie konkursy

– zakomunikował główny trener reprezentacji Czech.

Trček nie szczędzi pochwał pod adresem Romana Koudelki, którego podziwia za powrót do równego skakania po trudnych i chudych latach. Przypomnijmy, że w sezonie 2023/2024 „Električka” dwukrotnie zameldował się nawet w czołowej dziesiątce konkursów Pucharu Świata. Były to dziewiąte miejsca osiągnięte w Willingen oraz Trondheim.

W czołowej trzydziestce klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zawodnicy są jak Ferrari w Formule 1. Jeśli mam porównywać Romana do Ferrari, no to ma problemy z oponami, musimy wymieniać olej, filtry i tak dalej. Gdy naprawimy to Ferrari, Roman będzie skoczkiem zdolnym do rywalizowania z najlepszymi. Jeśli powtórzy miniony sezon, będzie świetnie. Wiem, że stać go na więcej, ale mamy na to jeszcze czas. W moich oczach Roman jest równie zdeterminowany, co topowi zawodnicy świata. Jestem pod wrażeniem tego, że po tylu latach wrócił do formy z ogromną motywacją  

– zaznaczył szkoleniowiec.

Benedikt Holub fotJoannaMalinowska 300x200 - Gaj Trček o sytuacji czeskich skoków: „Od początku tłumaczyłem, że na efekty trzeba będzie czekać 3-4 lata"
Benedikt Holub (fot. Joanna Malinowska / Sport w Obiektywie)

Słoweniec jest oczywiście świadomy tego, że czeskie skoki nie mogą opierać się wyłącznie na Koudelce. Gaj Trček swoje nadzieje pokłada w 23-letnim Benedikcie Holubie, który planuje kontynuować swoją karierę zawodniczą. Jak do tej pory urodzony we Frydku-Mistku zawodnik do indywidualnych zawodów Pucharu Świata podszedł tylko raz: w lutym bieżącego roku na mamucie w Oberstdorfie odpadł w kwalifikacjach. Startował także na Igrzyskach Europejskich w Zakopanem oraz niejednokrotnie próbował swoich sił w Pucharze Kontynentalnym.  

Chcemy regularnie zapoznawać Benedikta z zawodami wyższej rangi, by w FIS Cup jego celem nie były już punkty, a miejsca w czołowej dwudziestce lub dziesiątce. Jeśli podczas pierwszego periodu FIS Cup będzie pokazywał dobre skoki, przeniesiemy go poziom wyżej. Mam nadzieję, że zdobędzie trochę punktów i pewności siebie. W kalendarzu Pucharu Świata są konkursy mikstów, planujemy go tam zabrać. Będziemy kontynuować to, co założyliśmy i jeśli będzie tak zdeterminowany, jak mówi, to jestem w stu procentach przekonany, że w tym sezonie Benedikt poczyni postęp

– twierdzi Trček.

batch DSC 0574 300x200 - Gaj Trček o sytuacji czeskich skoków: „Od początku tłumaczyłem, że na efekty trzeba będzie czekać 3-4 lata"
Josef Buchar (fot. Zuzanna Janeczek)

Poza Koudelką i Holubem rozwijać swoje kariery mogą też czescy juniorzy. Najbardziej prominentne nazwiska w tej grupie to 19-letni rocznikowo David Rygl, 18-letni Daniel Škarka i 17-letni Josef Buchar. Gdy spojrzymy dalej, to nie ma już jednak praktycznie nikogo. Po zakończeniu zimy 2023/2024 narty na kołku zawiesili Kryštof Hauser, František Holík, Radek Rýdl oraz Petr Vaverka. Jak przyszłość czeskich skoków narciarskich widzi Gaj Trček?

Boję się tego, ale musimy pogodzić się z obecnym stanem rzeczy. Może być tak, że gdy Roman Koudelka zakończy karierę, nie zobaczymy żadnego naszego reprezentanta w Pucharze Świata przez długi czas. Na szczęście mamy utalentowanych juniorów, młodszych zawodników. Nie chcemy na nich nakładać presji. Kiedy pchamy kogoś na głęboką wodę bez odpowiedniego przygotowania, wtedy łatwo stracić motywację. Widać to na przykładzie Radka i Kryštofa. To jeden z błędów poprzednich lat, którego nie chcemy powtarzać. Ich miejsce jest aktualnie w FIS Cup lub Alpen Cup. Ludzie dopytywali, co poszło nie tak w zeszłym sezonie, ale ja od początku tłumaczyłem, że na efekty będzie trzeba poczekać 3-4 lata. Nie rozumiem, dlaczego chłopaki dali sobie spokój ze skokami po roku naszej współpracy, kiedy było jasne, że proces budowania formy trochę potrwa

– dziwi się Słoweniec.

 

Wiktor Marczuk,
źródło: skoky.net

Dodaj komentarz