You are currently viewing Dawid Kubacki: „Wróciliśmy do tego, co się sprawdza. Na dobre wyniki zostaje nam coraz mniej czasu”
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki: „Wróciliśmy do tego, co się sprawdza. Na dobre wyniki zostaje nam coraz mniej czasu”

Dawid Kubacki we wtorek odebrał wraz z Anže Laniškiem nagrodę Fair Play przyznawaną przez Polski Komitet Olimpijski. Reprezentant Polski opowiedział też o aktualnym stanie przygotowań do sezonu 2024/2025. Jak podkreślił, kluczem w trakcie treningów z trenerem Thomasem Thurnbichlerem był w jego przypadku powrót do podstaw. – W zeszłym roku popełniliśmy błąd. Za dużo było „wypełniaczy treningowych”. Wróciliśmy do tego, co się sprawdza – podkreślił w Warszawie.

 

Po odebraniu nagrody Fair Play w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Dawid Kubacki podzielił się swoimi wrażeniami po kilku pierwszych zgrupowaniach przed sezonem 2024/2025. 34-latek podobnie jak w wielu poprzednich sezonach został zawodnikiem polskiej kadry A i wraz z grupą trenera Thurnbichlera przygotowuje się do pierwszych letnich startów.

Przygotowania idą normalnym trybem. Może jeszcze trochę za wcześnie, aby oceniać formę, bo tak naprawdę mam za sobą 5-6 treningów na skoczni, ale wydaje mi się, że wygląda to całkiem okej. Skoki wracają na normalny poziom. Jeśli chce się zachować tę formę, to najbliższe tygodnie trzeba poświęcić na to, żeby dobrze odbudować się fizycznie. Trenujemy tak jak trenowaliśmy przez ostatnich cztery czy pięć lat, więc bardzo podobnie. W zeszłym roku popełniliśmy jednak błąd. Za dużo było tak zwanych „wypełniaczy treningowych”, czyli czegoś, co niekoniecznie było nam potrzebne, a zwiększało objętość treningu. W tej chwili wróciliśmy do podstaw, do tego co się sprawdza i co robią wszyscy zawodnicy na całym świecie. Tak naprawdę nie ma co wymyślać, bo tego sportu się na nowo nie wymyśli. Bazujemy na sprawdzonych rzeczach

– podkreślił Kubacki w rozmowie z Andrzejem Grabowskim z Polskiego Radia. Reprezentant Polski nawiązał więc do pomysłów, które podczas przygotowania do sezonu 2023/2024 podsuwał trenerowi kadry jego asystent, Marc Nölke. Jak się później okazało, z ich powodu Biało-Czerwoni już w trakcie zimy czuli zmęczenie, które nie pozwoliło im osiągnąć rezultatów na miarę poprzednich sezonów. Jak wspomina ten czas Kubacki, który w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata uplasował się dopiero na 28. miejscu (zimą 2022/2023 był czwarty)? 

To działo się już w trakcie sezonu. Nie trzeba było wielkiej filozofii, żeby to zobaczyć. Już w trakcie zimy rozmawialiśmy o tym, co trzeba poprawić i co nie do końca zagrało, więc po sezonie nie było potrzeby odbywać wielu dyskusji. Była tak naprawdę jedna, „grubsza” rozmowa, podsumowująca to wszystko. Wiemy na co trzeba zwracać uwagę i w wszystko będzie teraz wyglądało. No a później chcieliśmy się po prostu wziąć do roboty

– skwitował skoczek z Szaflar, który podobnie jak 37-letni Piotr Żyła, podczas przygotowań do sezonu będzie korzystał z nieco innego toku treningowego. Już trener Thurnbichler podkreślał wcześniej, że jego dwaj najbardziej doświadczeni podopieczni będą mieli ograniczone pod względem wysiłku treningi, dostosowane do ich wieku i doświadczenia. Czy taki tryb przygotowań może dać Kubackiemu szansę powrotu do światowej czołówki?

Celem zawsze są dobre skoki, to jest niezmienne od wielu lat. Najlepiej byłoby, gdyby tak było już podczas Letniego Grand Prix. Jeżeli chodzi o ten cykl, jeszcze nie do końca jest jasne czy będę startował we wszystkich konkursach, czy niektóre będę odpuszczał. Ciężko więc określić konkretne cele wynikowe. Na pewno tam gdzie pojadę, będę chciał walczyć o jak najlepsze miejsca. Wiadomo, że na koniec wygra jeden zawodnik, ale ja chciałbym już latem otworzyć sobie furtkę do takiej możliwości. Aby wygrywać, muszę się skupić na tym, co mam do zrobienia na skoczni. Każdy z nas trenuje po to, żeby wygrywać, ale kiedy jedziemy na zawody, to myśląc o pierwszym miejscu, raczej się go nie zdobędzie

– stwierdził 34-latek.

Jak wiemy, od początku sezonu 2024/2025 do sztabu szkoleniowego dołączył Maciej Maciusiak. Polski szkoleniowiec będzie pełnił funkcję asystenta trenera głównego kadry A, Thomasa Thurnbichlera. Kubacki, który miał już okazję współpracować z Maciusiakiem przyznał, że był nieco zaskoczony taką roszadą. Przypomnijmy, że jeszcze w poprzednich dwóch sezonach relacje na linii Thurnbichler – Maciusiak nie były idealne, ponieważ przed rokiem polski szkoleniowiec liczył na objęcie posady trenera kadry B. Jak wiemy, na tym stanowisku obsadzony został Czech David Jiroutek, który zresztą po sezonie naznaczonym wewnętrznymi konfliktami w kadrze B, pożegnał się z reprezentacją Polski.

Była to ciekawa informacja. Nie spodziewałem się takiego ruchu ze strony Polskiego Związku Narciarskiego po poprzednim sezonie, więc pod tym względem było to zaskoczenie. Teraz jednak mamy ustalone co chcemy robić i po prostu pracujemy. A jak teraz wygląda współpraca między trenerami Thurnbichlerem i Maciusiakiem? Normalnie, jesteśmy profesjonalistami

– uciął temat Kubacki.

Jak już wspomnieliśmy, zarówno 34-latek z Szaflar, jak i 37-letni Piotr Żyła mogą liczyć podczas przygotowań do sezonu na nieco bardziej indywidualny tok przygotowań, niż młodsi koledzy z kadry A (Aleksander Zniszczoł, Paweł Wąsek, Jan Habdas, Kacper Juroszek i Tomasz Pilch). W jeszcze innej sytuacji jest Kamil Stoch, który do sezonu 2024/2025 przygotowuje się wraz z indywidualnym sztabem szkoleniowym prowadzonym przez trenera Michala Doležala. 37-letni skoczek z Zębu przedstawił swój własny sztab szkoleniowy podczas niedawno zorganizowanej konferencji prasowej w Szczawnicy. Wówczas prezes PZN Adam Małysz został zapytany o to, czy istniały podobne pomysły związane z Kubackim i Żyłą.

Już wcześniej jak rozmawialiśmy w Planicy, to Dawid i Piotrek twierdzili, że chcą dać szansę trenerowi Thurnbichlerowi. Dostali oni też trochę indywidualny tok. Więcej czasu będą trenować w domu, w bazach, będą jeździć tylko na poszczególne zgrupowania i wyjazdy i to im pasuje, przynajmniej takie dostałem informacje. Musimy też przyznać, że Kamil to jest wyjątek. To zawodnik nieprzeciętny, który bardzo dużo osiągnął, ale też bardzo dużo zrobił dla Polskiego Związku Narciarskiego, więc to też zupełnie inna sytuacja. Jeśli to miałby być jeden team od początku, trzech zawodników trenujących osobno, to wtedy można by było to udźwignąć. W momencie, w którym jest tworzony team Kamila, na pewno tych dwóch zawodników do niego nie dołączy. Tym bardziej, że dofinansowanie już teraz jest rozłożone. To co mamy do przekazania na Kamila i jego sztab już przekazaliśmy, więc na pewno nie znajdziemy funduszy do przekazania na dwóch dodatkowych zawodników trenujących indywidualnie. Myślę też, że w tym momencie nie ma takiej potrzeby

– mówił wówczas Małysz. Kubacki ujawnił, że jeszcze w trakcie minionego sezonu pojawiały się pomysły na inny cykl treningowy. Jak zareagował na wieści o indywidualnym sztabie szkoleniowym Stocha?

Oczywiście, że takie przemyślenia były. Przez całą zimę każdy widział co się dzieje. Myśleliśmy nad tym jakie kroki podjąć, żeby w przyszłym sezonie było inaczej. Rozmawialiśmy zresztą o tym z Polskim Związkiem Narciarskim i pytano nas, jak my widzimy swoją przyszłość. Kamil podjął decyzję, że chce iść swoją drogą. Ja takiej decyzji nie podjąłem i jesteśmy tu gdzie jesteśmy. Jeżeli chodzi o Kamila, Piotrka czy o mnie, trzeba patrzeć przede wszystkim na dobre wyniki sportowe, na które zostaje nam coraz mniej czasu. Myślę, że Kamil podjął słuszną decyzję, wie co i z kim chce robić. Trzymam za niego bardzo mocno kciuki i wierzę, że w tym składzie będziemy w stanie jeszcze osiągać bardzo dobre wyniki. Oczywiście mam zamiar go w tym w tym wszystkim wspierać. Za każdym razem, kiedy tylko będzie potrzebował jakiejkolwiek pomocy, to jestem 

– podkreślił.

 

Bartosz Leja,
źródło: Polskie Radio / informacja własna

 

Dodaj komentarz